Czemu tak trudno upolować Sikorkę?

Ofensywa na Sikorskiego idzie z każdej strony, a i on sam nie próbuje nawet uniknąć ciosów. Jak nie palnie jakiejś głupoty na temat rozbioru Ukrainy, to znowu bierze kilometrówkę tak, jakby zza kierownicy nie wysiadał, ale pierwszy drze ryja o rozliczeniu posłów, teraz wychodzi, że opłacał kolegę za sprawdzanie jego anglojęzycznych przemówień, choć córka innego kolegi została w MSZ zatrudniona właśnie po to. Wpadka jedna za drugą, w kółko (jak nieszczęsna pizza z BORowikami) wychodzi coś nowego i kończy się na niczym.

Może bym sobie i Wam tym głowy nie zawracał, ale jak dziś na onecie czytam, że Michnik broni Sikorskiego, że ucina dyskusję, bo nie będzie brał udziału w pokazie niszczenia autorytetu Sikorskiego, bo to taki dobry minister był. No miarka się przebrała, o co tu chodzi? Czemu Sikorski jest taki niezatapialny?

Pomyślcie sami, posłowie PiS wylecieli za oszustwa przy delegacji, Sikorski zalicza kolejną wtopę, wcześniej skandale międzynarodowe jak z tą gadką o rozbiorze Ukrainy. Ewidentne przegięcie przy rozliczeniu a on ciągle na topie. No raz powiedział coś mądrego o stosunkach oralnych polsko-amerykańskich, ale to też zakwalifikować można jako polityczną wpadkę, choć prawdę powiedział. Tak czy owak szarga wizerunek Polski, podważa autorytet urzędu Marszałka Sejmu i ewidentnie szkodzi Platformie a tu go jeszcze nawet Michnik broni?

Tu coś śmierdzi i to bardzo. Albo faktycznie za Sikorskim stoją służby, albo Sikorski wie za dużo o czymś, co nie powinno zostać ujawnione. Albo jest to wypadkowa tych dwóch rzeczy, dzięki temu, że ma wsparcie obcych służb dowiedział się czegoś, czego wiedzieć nie powinien, a teraz trzyma za jaja kogoś bardzo ważnego.

Nie tak łatwo upolować Sikorkę...

PS. Myślałem nad jakimś podsumowaniem zeszłego roku, ale co tu rozdrapywać stare rany...

W ramach "świątecznej" atmosfery

Zamiast śniegu - deszcz, zamiast mrozu - wiatr, zamiast świątecznej atmosfery - zakupowy pierdolec, zamiast przystrojonych miast - zapchane parkingi. Oto święta 2014, więc żeby się wpasować w ten kanon, zamiast życzeń - zdjęcia dziewczyn. Tak po prostu, bez zbędnych teorii i ideologii, kilkadziesiąt fajnych zdjęć fajnych dziewczyn.

Miłego oglądania

Ostatnia nadzieja czerwonych

 Ot popadł zombie w „kalabalę”, wybory idą a kandydata brak. Znaczy się jest, ale on chce, inni go nie chcą, a ci chciani nie chcą nawet chcieć, bo i po co. Sytuacja taka, że swędzi, ale nie ma sensu nawet próbować się podrapać, bo wiadomo, że się nie sięgnie, a kto inny nie podrapie, bo co to za przyjemność drapać politycznego trupa… Smród się większy rozjedzie a jeszcze trochę truchła za paznokciami zostać może.

Miller ma potężny problem sam ze sobą ale i z partią. Tak trochę na ratunek sobie rozpoczął dyskusję o kandydacie lewicy na prezydenta. I ten wielki podzielnik lewicy nagle mówi o wspólnym kandydacie, którym miałby być Rysiek Kalisz. Nie mam nic do Ryśka, nawet go trochę lubię, ale taki z niego lewicowiec jak ze mnie pobożny katolik. Wielkiego lidera na lewicy nie mamy, nie ma postaci, która wstrząśnie lewą stroną aż do fundamentów, porwie tłumy do urn i choć na wygraną szans wielkich nie ma, to może pokazać, że lewica ma potencjał.

Jakie czasy taka kultura...

Skakałem ostatnio po kanałach w poszukiwaniu czegoś, na co dałoby się patrzeć. Niestety oferta programowa jest taka jaka jest... W pewnym momencie trafiam na program co się nazywa „Czas na kulturę” czy jakoś tak. Patrzę, jakaś relacja z imprezy modowej, przez chwilę, stwierdziłem, popatrzę, bo moda do kultury pasuje mi jak pięść do nosa. Chciałem się przekonać czy aby nie jestem w błędzie, czy na pewno dobrze widzę – moda w kulturze?

No dobra, przeszło mi przez myśl, może faktycznie moda to rodzaj sztuki, dla mnie niezrozumiałej ale może i jest. Gada jakaś blondi, słucham i zastanawiam się kim ona jest, ale po chwili dyskusja zaczyna wkraczać na wyższe poziomy... Na ekranie pojawia się taka jedna blogerka modowa (cokolwiek to kur*a znaczy), twarz mi znajoma, bo to ta z krzywym ryłem i potężną wadą wymowy – Mercedes jakaś tam... A po niej pojawia się koleś (chyba) z grzywką postawioną w pozycji „zbieram pajęczyny” i pierdzieli coś o tym, w co jest ubrany... Że na koszuli zaoszczędził to sobie adidasy kupił... No ja rozumiem wszystko, ale kim są takie „osobowości”, że pokazuje się je w telewizji i to jeszcze w programie o kulturze?

Od lansowania takich idiotów i kretynek bardziej wkurza mnie chyba tylko internet w Aduro... Jakby co to polecam – pingi po 4000 (tak, właśnie tyle) i prędkości, które są tylko w umowie! Co miesiąc wyskakującymi komunikatami domagają się haraczu, a człowiek nie może w niedzielny wieczór z Internetu normalnie skorzystać...

Idź Pan w chuj, panie Miller!

Wiecie, los to mistrz ironii. Miller powiedział kiedyś, że mężczyznę poznaje się po tym jak kończy... Leszku Millerze, daj się wreszcie poznać i SKOŃCZ!
Leszek Miller to jeden z najlepszych i najbardziej inteligentnych polityków w Polsce, no a jednocześnie największy arogant i ignorant. Jak to możliwe? To częsta przypadłość ludzi sukcesu, nawet najmądrzejsi zaczynają wierzyć w to, że ich sukces daje im monopol naprawdę, że są pomazańcami bożymi itp., itd. Odrywają się tacy od rzeczywistości i orbitują gdzieś między Marsem a Jowiszem...

Gdy pokonując AWS doprowadził SLD do władzy ja i mi podobni byliśmy pełni nadziei, nadziei na zmianę kursu ku zagładzie. Marzyło nam się zakończenie grzebania w etosie i historii, a całą energię chcieliśmy włożyć w budowę prawdziwego europejskiego państwa. Wtedy ponad 40% wyborców uwierzyło, że może być świeckie państwo bez biskupów u steru, że może być gospodarka oparta na społecznej solidarności a nie krwiożerczy kapitalizm ze sztucznym bezrobociem, które ma trzymać społeczeństwo za ryj. Chcieliśmy zmian, odejścia od dzikiej prywatyzacji, liberalizacji prawa pracy i ograniczania wolności osobistych. Miller był tych nadziei personifikacją. No i przez jakiś czas był w tym świetny, zanim ludzie zorientowali się, że to tylko cyniczna gra było już za późno. Obiadki u Jankowskiego, śniadania u Kulczyka a wszystko na kolankach... Jak Maleńczuk Rosjan teraz pyta, co robili na kolanach, to co do tamtych sytuacji wątpliwość jest tylko taka, czy się wypinał, czy zasysał...

Pośmiejmy się trochę

Sorki ludziska za tak rzadkie wpisy, ale pracuję nad ważnym dla mnie projektem, który już działa, ale ciągle wymaga dopracowywania. Ale już bliżej niż dalej. O Was też zapomnieć nie mogę, dlatego dziś spora galeria ;)

 

Onet.pl: Milioner, który tęskni za Polską Ludową

Bardzo rzadko mamy okazję zobaczyć na pierwszej stronie Onetu Włocławianina, a już prawdziwym rarytasem jest, jeśli tenże człowiek powie coś mądrego. Tutaj mamy przykład tego, że od kasy w głowie nie musi się przewrócić i że bogactwem można się dzielić. Rozmowa z Krzysztogem Grządzielem, zamieszczam, bo nie wiadomo jak długo będzie na Onecie, sądząc po ilości przychylnych komentarzy, zaraz zniknie pod zarzutem promocji PRL...

Milioner, który tęskni za Polską Ludową

Choć ma dwa pałace, a jego majątek wyceniany jest na ponad 450 mln zł, tęskni za PRL-em. Krzysztof Grządziel jako jeden z niewielu polskich bogaczy, krytykuje wolnorynkowy system gospodarczy i idealizuje czasy Polski Ludowej. 

 

Zmarł Stanisław Mikulski

Jak człowiek ma już te trzydzieści i więcej lat to musi pogodzić się z tym, że odchodzą bohaterowie jego dzieciństwa. Tak jest i tym razem, dziś rano zmarł Stanisław Mikulski, aktor, którego każdą rolę oglądało się z przyjemnością. Szkoda, wielka szkoda, ale cóż, takie jest życie...

Lubiłem bardzo tego aktora nie tylko za role, niespotykane już maniery i skromność, która wręcz gwieździe nie przystoiła. Pan Stanisław niesamowicie przypominał w ostatnich latach mojego dziadka, zmarłego laaaaaaaaaaata temu. Sentyment przez to znacznie większy...