W ramach "świątecznej" atmosfery

Zamiast śniegu - deszcz, zamiast mrozu - wiatr, zamiast świątecznej atmosfery - zakupowy pierdolec, zamiast przystrojonych miast - zapchane parkingi. Oto święta 2014, więc żeby się wpasować w ten kanon, zamiast życzeń - zdjęcia dziewczyn. Tak po prostu, bez zbędnych teorii i ideologii, kilkadziesiąt fajnych zdjęć fajnych dziewczyn.

Miłego oglądania

Ostatnia nadzieja czerwonych

 Ot popadł zombie w „kalabalę”, wybory idą a kandydata brak. Znaczy się jest, ale on chce, inni go nie chcą, a ci chciani nie chcą nawet chcieć, bo i po co. Sytuacja taka, że swędzi, ale nie ma sensu nawet próbować się podrapać, bo wiadomo, że się nie sięgnie, a kto inny nie podrapie, bo co to za przyjemność drapać politycznego trupa… Smród się większy rozjedzie a jeszcze trochę truchła za paznokciami zostać może.

Miller ma potężny problem sam ze sobą ale i z partią. Tak trochę na ratunek sobie rozpoczął dyskusję o kandydacie lewicy na prezydenta. I ten wielki podzielnik lewicy nagle mówi o wspólnym kandydacie, którym miałby być Rysiek Kalisz. Nie mam nic do Ryśka, nawet go trochę lubię, ale taki z niego lewicowiec jak ze mnie pobożny katolik. Wielkiego lidera na lewicy nie mamy, nie ma postaci, która wstrząśnie lewą stroną aż do fundamentów, porwie tłumy do urn i choć na wygraną szans wielkich nie ma, to może pokazać, że lewica ma potencjał.

Jakie czasy taka kultura...

Skakałem ostatnio po kanałach w poszukiwaniu czegoś, na co dałoby się patrzeć. Niestety oferta programowa jest taka jaka jest... W pewnym momencie trafiam na program co się nazywa „Czas na kulturę” czy jakoś tak. Patrzę, jakaś relacja z imprezy modowej, przez chwilę, stwierdziłem, popatrzę, bo moda do kultury pasuje mi jak pięść do nosa. Chciałem się przekonać czy aby nie jestem w błędzie, czy na pewno dobrze widzę – moda w kulturze?

No dobra, przeszło mi przez myśl, może faktycznie moda to rodzaj sztuki, dla mnie niezrozumiałej ale może i jest. Gada jakaś blondi, słucham i zastanawiam się kim ona jest, ale po chwili dyskusja zaczyna wkraczać na wyższe poziomy... Na ekranie pojawia się taka jedna blogerka modowa (cokolwiek to kur*a znaczy), twarz mi znajoma, bo to ta z krzywym ryłem i potężną wadą wymowy – Mercedes jakaś tam... A po niej pojawia się koleś (chyba) z grzywką postawioną w pozycji „zbieram pajęczyny” i pierdzieli coś o tym, w co jest ubrany... Że na koszuli zaoszczędził to sobie adidasy kupił... No ja rozumiem wszystko, ale kim są takie „osobowości”, że pokazuje się je w telewizji i to jeszcze w programie o kulturze?

Od lansowania takich idiotów i kretynek bardziej wkurza mnie chyba tylko internet w Aduro... Jakby co to polecam – pingi po 4000 (tak, właśnie tyle) i prędkości, które są tylko w umowie! Co miesiąc wyskakującymi komunikatami domagają się haraczu, a człowiek nie może w niedzielny wieczór z Internetu normalnie skorzystać...

Idź Pan w chuj, panie Miller!

Wiecie, los to mistrz ironii. Miller powiedział kiedyś, że mężczyznę poznaje się po tym jak kończy... Leszku Millerze, daj się wreszcie poznać i SKOŃCZ!
Leszek Miller to jeden z najlepszych i najbardziej inteligentnych polityków w Polsce, no a jednocześnie największy arogant i ignorant. Jak to możliwe? To częsta przypadłość ludzi sukcesu, nawet najmądrzejsi zaczynają wierzyć w to, że ich sukces daje im monopol naprawdę, że są pomazańcami bożymi itp., itd. Odrywają się tacy od rzeczywistości i orbitują gdzieś między Marsem a Jowiszem...

Gdy pokonując AWS doprowadził SLD do władzy ja i mi podobni byliśmy pełni nadziei, nadziei na zmianę kursu ku zagładzie. Marzyło nam się zakończenie grzebania w etosie i historii, a całą energię chcieliśmy włożyć w budowę prawdziwego europejskiego państwa. Wtedy ponad 40% wyborców uwierzyło, że może być świeckie państwo bez biskupów u steru, że może być gospodarka oparta na społecznej solidarności a nie krwiożerczy kapitalizm ze sztucznym bezrobociem, które ma trzymać społeczeństwo za ryj. Chcieliśmy zmian, odejścia od dzikiej prywatyzacji, liberalizacji prawa pracy i ograniczania wolności osobistych. Miller był tych nadziei personifikacją. No i przez jakiś czas był w tym świetny, zanim ludzie zorientowali się, że to tylko cyniczna gra było już za późno. Obiadki u Jankowskiego, śniadania u Kulczyka a wszystko na kolankach... Jak Maleńczuk Rosjan teraz pyta, co robili na kolanach, to co do tamtych sytuacji wątpliwość jest tylko taka, czy się wypinał, czy zasysał...

Pośmiejmy się trochę

Sorki ludziska za tak rzadkie wpisy, ale pracuję nad ważnym dla mnie projektem, który już działa, ale ciągle wymaga dopracowywania. Ale już bliżej niż dalej. O Was też zapomnieć nie mogę, dlatego dziś spora galeria ;)

 

Onet.pl: Milioner, który tęskni za Polską Ludową

Bardzo rzadko mamy okazję zobaczyć na pierwszej stronie Onetu Włocławianina, a już prawdziwym rarytasem jest, jeśli tenże człowiek powie coś mądrego. Tutaj mamy przykład tego, że od kasy w głowie nie musi się przewrócić i że bogactwem można się dzielić. Rozmowa z Krzysztogem Grządzielem, zamieszczam, bo nie wiadomo jak długo będzie na Onecie, sądząc po ilości przychylnych komentarzy, zaraz zniknie pod zarzutem promocji PRL...

Milioner, który tęskni za Polską Ludową

Choć ma dwa pałace, a jego majątek wyceniany jest na ponad 450 mln zł, tęskni za PRL-em. Krzysztof Grządziel jako jeden z niewielu polskich bogaczy, krytykuje wolnorynkowy system gospodarczy i idealizuje czasy Polski Ludowej. 

 

Zmarł Stanisław Mikulski

Jak człowiek ma już te trzydzieści i więcej lat to musi pogodzić się z tym, że odchodzą bohaterowie jego dzieciństwa. Tak jest i tym razem, dziś rano zmarł Stanisław Mikulski, aktor, którego każdą rolę oglądało się z przyjemnością. Szkoda, wielka szkoda, ale cóż, takie jest życie...

Lubiłem bardzo tego aktora nie tylko za role, niespotykane już maniery i skromność, która wręcz gwieździe nie przystoiła. Pan Stanisław niesamowicie przypominał w ostatnich latach mojego dziadka, zmarłego laaaaaaaaaaata temu. Sentyment przez to znacznie większy...

O wyborach raz ostatni, mam nadzieję…

No dobra, dość tego czekania, muszę parę słów napisać o wynikach wyborów, które wreszcie mamy … z grubsza. Czekałem aż na stronie PKW zostanie zamieszczona wizualizacja wyborów, ale niestety, ciągle wisi frekwencja z dnia wyborów z 17:30, więc lipa, oprę się na ogólnych wynikach.

W gminach widać, że ludzie nie chcą wielkich zmian, chcą mieć spokój przede wszystkim. W naszej okolicy większość wójtów i burmistrzów wygrało w pierwszej turze i rządzić będzie kolejne już kadencje. To samo wśród radnych, tutaj też wielkiego przesiewu nie ma. O czym to świadczy, czy władza jest już tak dobra, że nie widać potrzeby jej zmian? Trochę tak jest. Jesteśmy nauczeni ciągłego marudzenia, ale jak tak spojrzeć obiektywnie, to przez ostatnie 10 lat awansowaliśmy z pozycji Mozambiku na kontynent europejski, póki co na zaplecze, ale zawsze coś. Popatrzcie spokojnie dookoła siebie i zobaczcie, ile z tego co widzicie powstało w ostatnich latach? Parki, drogi, ścieżki rowerowe, chodniki, siłownie, dworce, odnowione elewacje. Poza tym, to czego nie widać: wodociągi, kanalizacja, oczyszczalnie ścieków, Internet. Ja wiem, że to mało, że mogłoby być więcej, że i tak nakradli. Ale bądźmy choć trochę obiektywni, dużo zostało zrobione, a ludzie mają tylko nadzieję, żeby nikt tego nie rozpier*olił, żeby tylko nie było gorzej. Dlatego też głosują na sprawdzonych samorządowców, no chyba, że któryś coś poważnego odwalił. 

Taki wójt czy burmistrz ma już w gminie i powiecie ułożone relacje, dorobił się trochę i teraz będzie pielęgnował to co jest, żeby nie stracić źródełka. Nie zrobi wielkiego skoku na kasę, nie wystawi się na odstrzał, bo wie, że jak będzie tę kurę skubał delikatnie, to pierza mu starczy a ptica nie zauważy. Nowy jak przyjdzie, musi się „nachapać”, będzie skubał kurę ile wlezie – tego się boją ludzie.

Trochę inaczej w powiecie, tu też głosuje się na znajomych, ale ten szczebel obywatela już średnio interesuje, dla niego twarzą powiatu jest starosta, rada mu zwisa. Sejmik województwa jest dla niego kompletną abstrakcją, większość nawet nie wie, że takie coś istnieje. 
No a teraz o konkretach. SLD totalna porażka, Palikot odpłynął i już dawno przekroczył horyzont zdarzeń… W gminach i powiatach wygrywają lokalne ugrupowania, których nie łączy nic poza wspólnymi interesami, nie mają żadnej ideologii, nie wiadomo, czy to prawica czy lewica, twory i byty bezosobowe i bezcharakterowe, po prostu są, bo i tak głosuje się na ludzi. Porażka SLD boli, bo ta partia słynęła ze skutecznych struktur w terenie, zostało z tego tyle, co nic. Żal najbardziej ludzi, którzy zostali bez opieki, ludzi, którzy wierzyli w poprzedni system a teraz zostali wystawieni na pożarcie. Szkoda.

Dwa słowa o Włocławku. Teoretycznie powinno mi zwisać, kto rządzi Włocławkiem, bo ze mną bezpośredniego związku to miasto nie ma. Jednak Włocławek jak mało które miasto w Polsce jest perfekcyjnym odzwierciedleniem upadku i upodlenia sceny politycznej. Prezydent z SLD ledwie wystaje z tyłka biskupa, tworzy sitwę interesów i powiązań niczym włoska mafia. Jednym słowem wystawia się na odstrzał, ale i tak jest najlepszym, co może spotkać to miasto, bo alternatywna nader żałosna. Liberał z PO, który pięknie mówi i wygląda na plakatach, człowiek nikt z PiS za którym stoi rajdowiec z Cypru, lokalne damy poobrażane na dwór, który je karmił lub karmi a wszystko to w potokach jadu i śliny, żadnej merytoryki, osobiste docinki, nienawiść i fanatyzm. Najgorsze, że udziela się to zwykłym ludziom, którzy na lokalnych portalach urządzają między sobą wojny w komentarzach na śmierć i życie. A wszystko to tak naprawdę obok miasta, które ma wiele problemów do rozwiązania. Miasta, które umiera śmiercią męczeńską z głodu, bo świnie żrą się przy korycie i wcale tego żarcia nie przejadają, one je rozrzucają i wdeptują w gnój. Ani świnie najedzone, ani gnój dobry na nawóz bo zgnił od paszy… Syf, smród i brud.

Jak sobie porozmawiam z ludźmi z innych miast, którzy robią tam interesy to mnie szlag trafia. W innych miastach lokalne media nie mogą opędzić się od zleceniodawców, agencje reklamowe się nie wyrabiają, usługodawcy umierają z przemęczenia. A u nas – cisza… Lokalne media dawno już sięgnęły dna – siedzą na garnuszku polityków, bo na reklamy od firm nie mają co liczyć – nikt się nie chce reklamować. Zorganizować w tym mieście koncert lub widowisko ciężko, nie dlatego, że ludzie tego nie chcą, nie mają na to pieniędzy. Jeśli już jakaś firma ma fundusz socjalny, to po to, żeby szefostwo mogło zrobić sobie dla siebie bal lub „szkolenie” na Majorce.

Szkoda tego miasta, bo ma potencjał, dogodne położenie, sporo miejsca i jeszcze więcej wolnych rąk do pracy, ale tu się po prostu nie da, bo zaraz ktoś zmusi, żeby stanąć po którejś stronie barykady, albo biskupowi się biznes nie spodoba, albo jak tylko się coś pojawi to wszyscy próbują wydoić ile się da, nie ważne, że się zamęczy firmę, ważne że udało się nachapać.