Pewnie się zastanawiacie…

Pewnie się zastanawiacie…Tak sobie myślę, że być może komuś z Was przyszło do głowy pytanie, czemu na Moherowie nie ma komentarza odnośnie tego wszystkiego, co dzieje się w polityce. Ani słowa o Trybunale, ani słowa o Sądzie Najwyższym i sądownictwie, ani literki na temat gwałcenia konstytucji czy ostatniej awantury na Wiejskiej. Nie, tym razem to nie z braku czasu…

Otóż Moherowo w założeniu ma być śmieszne (przynajmniej próbuje), a o tym co wyrabiają nasze „elyty" nie sposób pisać z przymrużeniem oka… Niestety jest źle, a będzie jeszcze gorzej, wiecie czemu? Bo poparcie dla PiSd nie spada i nie spadnie. Prezes Kaczyński każący zamknąć mordy opozycji w oczach swojego elektoratu nie jest chamem, jest bohaterem opluwanym przez chamów. Oni mogą robić co im się żywnie podoba a i tak im nie spadnie. Problem leży niestety w tych, którzy na wybory nie chodzą. Ich jest coraz więcej, więc wśród głosujących PiS zyskuje.

Kiedyś pisałem, że nawet jeśli ktoś się polityką nie interesuje, to i tak polityka się nim zainteresuje prędzej czy później. Właśnie mamy tę chwilę. Wiem, że polityka to szambo i wielu woli je omijać, ale doszliśmy do momentu, w którym szambo zaczyna wybijać w każdej toalecie tego popieprzonego kraju. Więc i ty leniwy oglądaczu seriali i zjadaczu chleba, który w dupie ma politykę właśnie zaczynać czuć skutki swojego lenistwa. Szambo polityki wybija także u Ciebie, póki co sięga kostek, a Ty na kanapie przed TV lub z laptopem na kolanach jeszcze w nim nie broczysz, ale jeszcze trochę, jeszcze kilka miesięcy i zacznie Ci się wlewać do ust. Na razie na fejsbuczku narzekasz na smród, lajkujesz opozycję, ale od tego smrodu nie ubywa, szambo wybija i wybija i wybija… W końcu zaleje telewizor, zaleje laptopa a Ty będziesz chłeptać je jak Filemon mleczko, bo nie będziesz miał wyjścia. I jeszcze każą Ci się zachwycać aromatem tego gówna – pooglądaj TVP Info i zobacz co Cię czeka…

Tak więc nadal narzekajcie na złych polityków a w dzień wyborów zamiast do urn idźcie na grilla lub piwo a na pewno będzie lepiej…

O miłości dwóch swetrów

O miłości dwóch swetrów

Wiecie co mnie najbardziej wku*wia w ludziach? Wcale nie jest to głupota, jest to coś, co łączy wszystkich ludzi, tych głupich i tych mądrych – a jest to hipokryzja. Szczególnie hipokryzja w wykonaniu ludzi, którzy przekonani są o swojej wyjątkowości. Właśnie ci ludzie są hipokrytami nawet w beznadziejnie błahych sprawach.

Przykład ostatni to Swetru i jego blond-partyjanka. Jeszcze niedawno zarzekali się na wszystkie świętości że nic ich nie łączy, a dziś blondi wypróżnia się emocjonalnie w szmatławcu, że są ze sobą już od jesieni, że ona jest po rozwodzie a on w separacji. No kur*a jego mać! Jeśli jesteś złodziejem i złapią cię za rękę to zaklinasz się, że to nie twoja ręka, ale trzymasz się tej wersji do samego końca. Powiedzcie jaką wiarygodność ma teraz ta para polityków. Dla mnie nie mieli żadnej od dawna, ale wielu im ufało. Teraz ich elektorat przekonał się, że parę miesięcy temu para obrzucała ich gównem wmawiając, że to krem różany, a teraz okazuje się, że to gówno zbierali od miesięcy i nie mają sobie nic do zarzucenia, bo przecież każdy musi się wypróżnić.

Swoją drogą to ciekawe, jak niby dwóch liberalnych i nowoczesnych polityków boi się moherowej mentalności, że ukrywali swój związek łżąc elektoratowi i zarzekając się na wszystko. Czy w XXI wieku dwoje ludzi nie może się tarmosić, jeśli mają na to ochotę? Nawet jeśli są w związkach małżeńskich, to przecież nie żyjemy w średniowieczu i za cudzołóstwo nie grozi ścięcie ani kastracja. Jak zostali przyłapani ona była po rozwodzie, on już w separacji – po co tak kłamać i upierać się w tym kłamstwie? Wiecie, ja jako stary komuch, nie mam nic przeciwko swobodzie seksualnej. Jeśli ktoś niezależnie od płci ma ochotę zaspokajać się kaktusem, to niech to robi byle tylko nie zmuszał nikogo do oglądania tego ani nie chciał z tego zrobić normy. Ale w tym przypadku hipokryzja tych dwóch żałosnych politycznych karłów jest ponad wszystkie normy. Ja rozumem ukrywanie nepotyzmu, łapówkarstwa czy złodziejstwa, bo za to grożą sankcje, ale ukrywanie związku dwojga dorosłych ludzi to już chyba przesada. Jasne, że nie musieli się z tym afiszować, ale jak już ich nakryto to mogli bez konsekwencji przyznać się, że są razem.

Ale… Gdyby to zrobili dziś nie mogliby się lansować, nie? Zobaczcie sprawa przycichła, powałkowały ją media, powstało parę memów i sprawa umarła śmiercią naturalną. Teraz trupa już nieświeżego odkopują sami zainteresowani? Pytam się, po co? Żeby pochwalić się przed ciemnogrodem – patrzcie jacy byliśmy sprytni, jak łyknęliście naszą bajeczkę? Chyba tak. Jest jeszcze możliwość, że teraz będą zgrywać ofiary nagonki na ich miłość, powstanie książka pt. „Nowoczesna miłość zakazana”, będzie okazja pokazać się mediach, zaprosi telewizja śniadaniowa i zrobią wywiad z sesją w Vivie… Tak mi trochę zalatuje marcinkiewiczowym lansem. Czekam tylko na poezję prutą ze swetru…

Hipokryzja i kłamstwo zawsze były, są i będą – tego nie da się wyplenić. Ale gdy się ich nadużywa szkodzą przede wszystkim hipokrytom i kłamczuchom. Ot moralność pani Dulskiej…

Nadgorliwość najgorszą zbrodnią

Nadgorliwość najgorszą zbrodnią

Wiecie co, jak sobie oglądam różne materiały związane z kampaniami społecznymi to ogarnia mnie trochę przerażenie. Przez idiotów zajmujących się nimi więcej czynione jest zła niż dobrego. Przez nieprzemyślane trywializowanie pewnych zjawisk.

Gdy chcesz zwalczać jakieś negatywne zjawisko musisz zacząć od jego dokładnego zidentyfikowania. Określasz dokładnie co jest złe, dlaczego jest złe i co zrobić, by złe się nie powtarzało. Np. na twojej grządce pojawia się chwast, najpierw go identyfikujesz, potem ustalasz jak się tego pozbyć i usuwasz go. Tymczasem twórcy kampanii społecznych drą ryja: „Aaaaa na tej grządce może być jakiś chwast – rwij szybko wszystko co zielone, spal a popioły zakop na pustyni!”

Chcecie konkretów – proszę bardzo. Podam kilka przykładów kampanii społecznych i zła, które czynią.

Molestowanie – banda idiotów pod hasłem molestowanie umieszcza wszystko – od „pożądliwego” spojrzenia po zmuszanie do robienia lodów za premię… Takie wrzucanie wszystkiego do jednego worka to zwyczajne świństwo. Gdy potem ktoś słyszy o molestowaniu lekceważy takie doniesienie, bo myśli, że chodziło o jakiś klaps w tyłek albo „niewybredny komplement”. Nazywajmy rzeczy po imieniu, klaps czy świntuszenie to nie molestowanie, to co najwyżej chamstwo.

Mobbing – kolejne nadużywane określenie, przez które odbiorcy informacji głupieją. Czasem trafi się, że szef jest zwykłym ch*jem i na kogoś się uweźmie, ale jego marudzenie na temat wydajności czyjejś pracy to jeszcze nie koniecznie mobbing. Mobbingiem jest, jeśli szef wyzywa pracownika od najgorszych, zwala na niego wszelką robotę i zmusza do czegoś, czego pracownik nie chce robić. Nie mylmy szefa idioty z szefem znęcającym się nad pracownikiem.

Gwałt – wiecie, że debile i debilki potrafią jako gwałt kwalifikować fakt, że laska tydzień lub dwa po seksie stwierdza, że ona jednak wtedy to nie chciała iść do łóżka i teraz ma z tego powodu moralnego kaca? Albo, że laska nawalona jak stodoła pcha się do czyjegoś wyra a potem niczego nie pamięta? Sorki, ale to nie jest gwałtem i nigdy nie będzie. Jeśli po alkoholu którejś rozkładają się nogi, to niech nie pije, a nie oczekuje, że facet nie zgodzi się na seks, skoro ona się do niego lepi. Oczywiście jeśli facet specjalnie upija dziewczynę, bo wie, że ta pod wpływem jest łatwiejsza no to już można mieć wątpliwości, choć jeśli nie leje jej w usta wódki na siłę albo po kryjomu jej nie dolewa do soku, to nie można go obwiniać za to, że ona nie zna swoich ograniczeń. Ktoś za nią jej cnoty pilnować nie powinien. Potem ktoś usłyszy, że ta czy tamta została zgwałcona na imprezie i co mu się od razu nasuwa na myśl – widok nawalonej laski klejącej się do pierwszego lepszego. Wiecie czemu? Bo takie rzeczy widuje, mało kto widział, jak dziewczynę wciąga ktoś siłą w krzaki, bije tak długo aż przestanie się bronić a następnie zrywa z niej ubranie i brutalnie gwałci. Nasze doświadczenia mają wpływ na nasze kojarzenie, więc jak jakiś debil mu mówi, że seks z pijaną dziewczyną to gwałt, to tylko to mu się z gwałtem kojarzyć będzie. Dlatego potem pojawiają się komentarze, że pewnie sama tego chciała, albo że go sprowokowała.

Bicie dzieci / bicie kobiet– jestem za tym, aby osobom znęcającym się nad dziećmi łamać kości, żeby dawać ich jako worki treningowe do cel najgorszych recydywistów. Gości bijących żony (jak pan radny z Bydgoszczy) wsadzałbym do cel zboczeńców – niech im gwint zrywają. Ale na litość boga nieistniejącego nie nazywajcie klapsa wymierzonego gówniarzowi biciem dzieci! Nie prawdą jest, że klaps to wstęp do ciężkiego bicia, tak samo jak wypicie piwa to nie alkoholizm. Ja rozumiem, że nie zawsze klaps jest rozwiązaniem i wcale nie zalecam go jako powszechnego środka wychowawczego. Tak naprawdę raz wymierzony dobrze klaps sprawi, że dziecko będzie robić wszystko, by drugiego nie dostać. To jest tzw. granica nie do przekroczenia, więc nadużywanie klapsów obniża ich skuteczność. Kampanie wmawiające, że klaps to bicie sprawiają, że ludzie trywializują to pojęcie.

Korupcja – najlepszy przykład przesady w interpretacji. Do jednego worka wrzuca się lekarza, który przyjął flaszkę wódki i wysokiego rangą urzędnika, który przytulił miliony za odpowiednie rozstrzygnięcie przetargu albo sędziego, który wypuścił przestępcę za pieniądze…

To było kilka przykładów z brzegu. Nie bądźmy nadgorliwi, nie przesadzajmy z nazewnictwem i nie trywializujmy prawdziwie groźnych rzeczy wrzucając je do jednego worka z rzeczami, które może i nie są do końca dobre, ale też nie są czymś strasznym… 

Smuteczek na jutubie

Smuteczek na jutubie

Rozwala mnie ostatni płacz etatowych jutuberów w sprawie nowych algorytmów wyliczających ich zarobki. Płacz jest ogromny bo nagle na ich kontach przestały pojawiać się dolary z powietrza. Zupełnie nie jest mi większości żal.

Jutub ostatnio traktowany był jako łatwy sposób na zarobek i zrobienie kariery. Podobnie jest z przeróżnymi blogami, ale chyba nastaje kres tej pseudotwórczości. Nie ukrywam że na jutubie jest bardzo dużo ciekawych kanałów i materiałów, które uczą i bawią, ale większość jutuba to nic nie warte śmieci. Kompilacje innych kompilacji, porady pseudoekspertów, wywody znafcuff i przeróbki lub podróbki innych twórców.

Są tacy, którzy dbają o dobrą jakość materiałów i dobrą treść. Ale już taki Adbuster publikuje coraz mniej i coraz gorsze materiały – wypalił się chyba. Matura to bzdura, Polimaty, Historia bez cenzury – nic ciekawego i pełno lokowania produktów. Spoko, wiem, każdy chce zarabiać, ale przydałoby się coś więcej. A tak mamy filmy robione na siłę byle tylko się pokazać…

Ale nie o tym chciałem. Jutuberzy płaczą bo ktoś wreszcie zauważył, że skuteczność reklam wyświetlanych przy ich „twórczości” bliska jest zeru… Marketingowcy zachwycili się nowymi mediami i nowymi kanałami dotarcia do klientów – problem w tym, że jutub i przeróżne blogi okazują się być ślepą uliczką. Co prawda tworzą celebrytów z ludzi znikąd, ale przekaz reklamowy trafia w próżnię… Więc czemu biedne gwiazdy jutuba dziwią się, że nikt nie chce płacić za ich kontent? Weźcie się za jakąś pożyteczną pracę, zróbcie coś dobrego a na pewno ktoś wam za to zapłaci. Bo teraz to jedynie mieszacie to samo goowno w garze (przykładem jutuberzy prowadzący kanały poświęcone innym jutuberom…)– dorzućcie coś od siebie. 

Bo porządnych ludzi już nie ma

Bo porządnych ludzi już nie ma

Naiwnością byłoby przekonanie, że otaczają nas dobrzy, porządni i uczciwi ludzie… Z tej naiwności dawno już wyrosłem. Ale coraz bardziej przekonuję się, że serialowy Dr House miał rację – wszyscy kłamią…

Jak tu wierzyć w ludzi, jeśli nawet tacy, których człowiek by o nic złego nie podejrzewał manipulują, oszukują, kłamią w żywe oczy i sprzedają się za garść orzechów? „Kochające” żony ślinią się do byle szui, która zwróci na nie uwagę, „oddane matki” zerwane ze smyczy szlajają się po nocnych klubach z byle kim, „niewiniątka” świecąc ciałem łatwią swoje biznesy, „zaufane” osoby razem z tobą piętnują jakieś kurestwo, by za chwilę samemu brać w nich udział za twoimi plecami… Nie czepiam się tylko kobiet, bo i faceci nie lepsi – „przyjaciele” dbający tylko o swój tyłek, „koledzy”, którzy okłamują cię a ty gotów jesteś za nich toczyć wojny z całym światem itd. Po dziwce można się spodziewać, że się sku*wi, po oszuście, że zrobi cię w konia a po złodzieju, że cię okradnie. Po idiocie można się spodziewać wszystkiego…

Ch*j mnie strzela, gdy widzę tę hipokryzję, to całe udawanie itp. Z jednej strony zadzieranie nosa i zgrywanie „dziewicy”, z drugiej dawanie się obmacywać gościom, do których rzekomo czują obrzydzenie… Udawanie wku*wienia na coś, co w tajemnicy samemu się robi. Ja się pytam – po co? Jak po tym wszystkim można spojrzeć w lustro?

Kurde, czy naprawdę przyzwoici ludzie, którzy nie wstydzą się tego co robią, którzy nie udają kogoś innego to aż taka rzadkość? Ja nie mówię, że trzeba być kryształowym, ale odrobina przyzwoitości i życiowej uczciwości to chyba nie aż tak wiele, żeby nie dało się tak żyć?

Żeby była jasność, to nie są to żale, bo ktoś mnie „skrzywdził”, to po prostu moje obserwacje zachowań ludzi, którzy niewiele dla mnie znaczą. A znaczą tyle właśnie dlatego, że gardzę ich wielolicowością, obleśną hipokryzją i zwykłym sku*wysyństwem. Przez większość życia uważałem, że jestem pechowcem, ale teraz uważam się za zaje*istego szczęściarza, bo poznałem w życiu kilka osób, które są takie jakie są, bez udawania. Oznacza to, że parę razy trafiłem „szóstkę” w lotka!

Wiem też teraz, czemu tak wielu ludzi wku*wiam i tak wielu mnie nienawidzi. Po prostu nie mogą znieść tego, że ktoś potrafi mówić co myśli, robić co uważa za stosowne i nie babrać się w tym bagnie. Choć nie zawsze na tym się dobrze wychodzi, to przynajmniej mogę spokojnie powiedzieć, że jestem jak kryształ pośród plastikowych talerzyków. Kryształ wypełniony gównem i jadem, ale kryształ! 

Morderczy wieloryb nadzieją ludzkości?

Morderczy wieloryb nadzieją ludzkości?

Szumnie ostatnio o niebieskim waleniu co to ma mordować nastolatków. Nawet nie mam zamiaru zgłębiać o co chodzi, kojarzę tylko, że ktoś komuś przez komórkę wydaje polecenia, które gracz ma bezwzględnie wykonywać. Podobno dzieciaki wykonując te polecenia potrafią sobie robić krzywdę włącznie z popełnieniem samobójstwa…

Nie ważne ile w tym prawdy a ile nie, to ogłaszanie gry wielkim zagrożeniem i walka z nią jest działaniem na szkodę naszej cywilizacji. Jeśli dzięki tej grze bezgranicznie głupie i odmóżdżone jednostki się same wymordują to z ewolucyjnego punktu widzenia chwała twórcom gry! Amen!

Zobaczcie, bez obozów zagłady, aborcji i eutanazji czy tam całej eugeniki mamy szansę pozbyć się jednostek bezwartościowych, które obniżają poziom intelektualny jednostki…

A teraz na poważnie. Ludzie, żadna gra nie skłoni dzieciaka do popełnienia samobójstwa! Żadna! Gra może być tylko i wyłącznie katalizatorem wyzwalającym eksplozję wcześniejszych zaburzeń. Dla społeczeństwa (w tym rodzin i nauczycieli tych dzieci) gra jest zaje*istą wymówką, zamiast zastanawiać się nad prawdziwą przyczyną zjawiska wolą zwalić całą winę na jakąś grę. A problem leży gdzie indziej.

Rozkapryszone dzieciaki dostające wszystko na tacy nie mają w życiu żadnego celu ani motywacji. Wszystko im się należy, wszystko mają mieć i już. Jednocześnie stawiane są im nierealne cele – mają mieć wysokie oceny, zdawać egzaminy, dostawać się do najlepszych szkół, chodzić na dodatkowe zajęcia itd. Wszystko po to, by leczyć kompleksy ich rodziców. Są zmuszane do robienia matury i studiów niezależnie od tego, czy się do tego nadają czy nie. Przy okazji rodzice oduczają ich szacunku dla nauczycieli i innych autorytetów, pokazują, że problemy rozwiązuje się krzykiem, szantażem lub oszustwem (wymuszanie ocen na nauczycielach albo uzyskiwanie zaświadczeń o jakichś zaburzeniach bez rzeczywistego ich istnienia itp.) Czego nauczy się dzieciak, którego rodzice zamiast nauczyć go ortografii łatwią mu zaświadczenie o dysczymśtam. Albo zamiast gnojka naprostować klapsem załatwią zaświadczenie o ADHD i może taki nasrać nauczycielowi bezkarnie na głowę „bo przecież on jest chory”.

Zamiast poświęcić dziecku czas rodzice kupują im komórki, tablety, laptopy, telewizory i gry, zamiast rozmowy SMSy i „komcie na fejsbuczku”, zamiast wychowania suplementy diety, które mają sprawić, że dziecko w magiczny sposób zrobi się grzeczne i dobrze wychowane. Przecież temu, że gówniarz jest rozpaprany nie są winni rodzice ale brak magnezu…

To nie aplikacja morduje, to rodzice, nauczyciele i reszta społeczeństwa winni są wszystkiemu. Dziecko zabije się na komunikat z gry tylko wtedy, jeśli wcześniej było skłonne to zrobić – potrzeba było impulsu. Tu jest nim polecenie z gry, ale mogłoby to być cokolwiek innego – odmowa zakupu nowego srajfona, złośliwość kolegi czy po prostu gorszy dzień.

Wieloryb jest niewinny!