Psy szczekają, Orkiestra gra dalej!

Wczoraj był dzień, w którym byłem dumny ze swoich Rodaków, dumny jak rzadko kiedy. Gdy patrzy się na sondaże wyborcze i to, jak folgują sobie narodowcy na każdym kroku można wpaść w depresję, ale wczorajszy Finał WOŚP pokazał, że naród tak naprawdę jest inny, po prostu naród w tym kraju nie rządzi.

Mimo kreciej roboty znacznej części Kościoła, rządu, władz lokalnych, wojska, państwowej straży pożarnej, spółek skarbu państwa i oczywiście TVPiS ludzie pokazali, że potrafią się zjednoczyć w imię dobre idei. Każdy widzi ile Owsiak i jego ekipa potrafią zdziałać i żadne ujadanie tego nie zmieni, nie zagłuszy serc bijących dla Orkiestry!

Powiem szczerze, nawet gdyby Owsiak wraz ze swoją ekipą połowę zebranej kasy wydali na dziwki i alkohol niemiałbym nic przeciwko, bo to co zostaje i tak bije na głowę innych „dobroczyńców”. I nie dajcie nabrać się na liczby podawane przez Caritas. Nie odmawiam im tego, że robią także sporo dobrego, ale w tych milionach „ich” pomocy znaczna część to pomoc publiczny rozdysponowywana jedynie przez Caritas…

Martwi mnie jedynie to, że jest taka konkurencja między organizacjami zajmującymi się działalnością charytatywną. Przecież ludzi potrzebujących pomocy jest tyle, że nie ma potrzeby o nich konkurować. Wczorajszy dzień pokazał też, że ludzi pomagających również nie brakuje, więc zamiast zajmować się obszczywaniem sobie nogawek nawzajem lepiej mogliby skierować swoją energię ku robieniu czegoś dobrego.

 

A na koniec w ramach podziękowania dla TVPiS za wspieranie WOŚP 16,5-sekundowym newsem mam propozycję akcji: Nie kupuję u sponsorów TVPiS. Amen!

Psy szczekają, Orkiestra gra dalej!

Chleba naszego powszedniego…

Chleba naszego powszedniego…

Zawsze wiedziałem, że żyjemy w popierdzielonym kraju, ale żeby aż tak? Do czego to dochodzi, żeby człowiek nie mógł sobie zwykłego chleba do jedzenia kupić. Zwykłego, białego chleba!

Kończysz pracę po południu, idziesz do owadziego dyskontu z nadzieją, że nabędziesz sobie chlebuniek na kanapeczki i kicha. Możesz sobie kupić sushi wyglądające, jakby ktoś je z psiej dupy wyciągnął, ośmiornicę, hiszpański stek, sajgonki, sery pleśniowe, a nawet pierd*loną komodę do przedpokoju, ale ku*wa chleba nie kupisz! Nie i ch*j!

I nie jest to jednostkowy przypadek w wyjątkowych okolicznościach. Nie wiem jak jest w innych częściach kraju, ale na południe od Włocławka po godzinie 17:00 prędzej znajdziesz złoty pociąg niż zwykły chleb… Dotyczy to dyskontów, ale też i małych sklepów. Po prostu go nie ma. Kiedyś tak się zdarzało po godzinie 20:00 – ok, miało prawo braknąć. Teraz zdarza się, że o 16:10 w Biedronce nie ma chleba, a nawet nie ma bułek… Zostanie czasem jakiś wymyślny wypiek z pieca albo tygodniowy chleb na naturalnym zakwasie. Zwykłego chleba nie ma.

Dyskonty prześcigają się w pomysłach na udziwnienie oferty – wydziwione żarcie z różnych zakątków świata zajmuje większość oferty. Jak chcesz spróbować nadziewanych liści winogron nie ma sprawy – w biedrze dostaniesz, ale chleba nie kupisz. Bo chleb jest niemodny, nie jest fit i w ogóle jakim trzeba być wieśniakiem, żeby w dobie 500+ i dobrej zmiany żywić się zwykłym chlebem? Przecież możesz sobie na obiad zrobić stek z wołowiny hiszpańskiej w sosie ch*jwiejakim, a na deser owoc, którego nazwy nie da się spamiętać. Tak naprawdę nie wiadomo, które jego części są jadalne…

Nie mam paranoi i nie wiem co sądzić o tych brakach. Spisek jakiś czy zwykła durnota kierownictwa sieci sklepowych. Siedzi taka bananowa młodzież oderwana od rzeczywistości i z tabelek wróży, czego lud polski potrzebuje… Polski lud potrzebuje chleba a nie ośmiornic z mórz południowych albo płetwy pier*olonego rekina!

 A o tym, co można kupić w sklepach odzieżowych nie będę nawet wspominał, bo mnie szlag jasny trafi… 

Matki na pełen etat...

Wyobraźcie sobie, że jakaś dziewczyna przekuła sobie pępek. Ot po pijaku się zdarzyło, ale skoro już jest postanowiła go zostawić. Co prawda na początku się paprało, nie dawało jej spać, brzuch był spuchnięty i obolały, ruch sprawiał ból, apetyt zniknął. Cóż boli, ale jak już tyle wytrzymała, to wytrzyma dalej, żeby nikt się nie śmiał.
Kolczyk wadził się o ubrania, potrafił zaplamić krwią nową bluzkę, pieniądze szły w błoto. Żeby było weselej postanowiła swoimi wrażeniami podzielić się ze światem na facebooku. Żaliła się na wszytko, że rodzice jej nie rozumieją, że przez ten ból z facetem się trochę oddalili od siebie... Raz po raz wrzucała fotkę, a to że się zabliźniło, a to że znów krew itp. Inne dziewczyny z kolczykami pocieszały ją i podziwiały. Wrzucały sobie na profile na przemian memy i fotki z "filozoficznymi" sentencjami o uszlachetniającym cierpieniu i poświęceniu...
Stwierdzicie ... idiotki. Spytacie je: Kto wam kazał robić sobie ten kolczyk w pępku?
A teraz wszystkie młode mamy proszę o zamianę kolczyka na dziecko... Tak właśnie zachowujecie się na facebooku. Ja rozumiem, że macierzyństwo to wyzwanie i trudna sprawa, że to zobowiązanie i wysiłek, ból, strach, poświęcenie, ale też radość i satysfakcja. Więc na boga nieistniejącego, skoro chciałyście mieć dzieci to nie róbcie z siebie teraz chrystusów ukrzyżowanych i dzielnie znoście to, co wzięłyście na swoje barki. Bo moja i Wasze matki nie żaliły się na facebooku na rozstępy i zgagę, ale z Wami na ręce prały w pralkach franiach, myły podłogi szmatami, prasowały zwykłymi żelazkami i myły w miskach a nie zmywarkach. Musiały też gotować, nie odgrzewać w mikrofalówkach, a pieluchy trzeba było zmieniać często i prać, a nie wysyłać chłopa po nową paczkę do Biedronki.
Nie musicie nikogo przekonywać jak trudno być matką, trudno też być ojcem. Ale skoro chciałyście mieć dzieci to bądźcie dumnymi matkami a nie marudami użalającymi się publicznie nad rzeczami, o których Wasze matki mogły marzyć. One miały trudno, ich matki miały jeszcze trudniej. Wy macie sprzęt AGD, macie antybiotyki, danie gotowe, pieluszki jednorazowe, internet, w którym możecie poszukać informacji, wiele ma 500+. 50-70 lat temu matki miały stosy zasranych pieluch (o ile je miały), załatwiać chodziły się do sławojki, myły w miednicach, nie miały oliwek, kremów a nawet podpasek a do tego musiały pracować, żadna nie była "mamą na pełen etat".
Szanuję ludzi wychowujących dzieci, ale danie gówniarzowi tabletu i siedzenie na facebooku to nie wychowywanie. Znoście godnie swoje macierzyństwo, za to będziecie miały szacunek.

Duda będzie miał swój sztandar

Będzie dobrze Rodacy, będzie dobrze. Wymyślono wreszcie, jak rozwiązać wszystkie nasze problemy i wyjaśniono czemu nasz kraj tak targały nieszczęścia. Bo prezydent nie miał swojego sztandaru, swojej flagi. Prezydent USA ma i tam jest dobrze, a u nas jest źle, bo prezydent flagi nie ma. Nowa władza ma już rozwiązanie, już nawet z tej okazji powstają peany!

 

 

 

Kiedy w kraju podziały i konflikty
Gdy budżetu spiąć nie można
Gdy Antoni gotów jest do bitwy
I Trybunał dają z rożna
Wrogów mamy dookoła
Chrystus królem ogłoszony
Krzyżem stoi urząd, szkoła
Trupów wykopują tony
Jest nadzieja wciąż w narodzie
Koniec z nieszczęść ciągiem
Bo wspaniałą w swej urodzie
Będzie Duda mieć chorągiew
To rozwiąże wszystkie swary
Krzywdy nikt już nie poczuje
Radość będzie wielkie miary
Gdy nam sztandar zafaluje…

Po prostu żal...

Fidel CastroDziś lewicowy świat pogrążył się w żałobie, może i ten człowiek nie nie zrobił niczego bezpośrednio dla Polski, ale pokazał, że można być niezależnym, nawet gdy musisz podpisać cyrograf z diabłem. Że może być kraj, choć niezbyt bogaty, w którym ludziom żyje się nieźle mimo niskich płac i embarga na wszystko. Bo jak się ma możliwość kupić mieszkanie od państwa za dwie-trzy średnie miesięczne pensje, dostaje się bon na jedzenie itp. to nie trzeba zarabiać milionów... 

Żegnaj Towarzyszu!

Gabinet cieni...asów

Gabinet cieni...asów

Dawno nic mnie tak nie rozbawiło jak wiadomość, że Schetyna tworzy gabinet cieni. Co to ku*wa za nowa moda, jeszcze nie tak dawno PiSiory coś takiego robiły. Czyżby Grześ pomyślał, że dzięki temu wybory wygrali?

To zastanawiające co mają na myśli twórcy takich pomysłów. Mi przychodzi do głowy tylko jedno, takie ofiary są tak przyzwyczajone do bycia ministrami, wiceministrami, premierami i innym bździnami, że nawet będąc od stołków odciętymi pragną mieć tego namiastkę. Stają się cieniami ministrów i premierów łechcąc swoje ego. A dla mnie stają się pośmiewiskiem, jak stare pudernice, które w wieku 60-lat nawalają na siebie tonę tapety, wylegują się w solarium, wstrzykują sobie botoksy a potem wciskają swoje rozwlekłe cielska do ubrań dwa rozmiary za małe i usiłują niewypier*olić się na 15-centymetrowych szpilkach. Sory, na to nawet ślepy się nie nabierze.

Swoją drogą to nie ma co się dziwić, że PiSiorom nie spada a wręcz rośnie. Dali ludziom 500+, które ci wydają na towary luksusowe z Biedronki a za konkurencję mają tylko cienie. Smutniejsze jeszcze jest to, że za tymi cieniami daleko w cieniu są partie lewicowe, a raczej to, co po nich zostało. Z Sojuszu został już tylko umierający były polityk (nie drwię tutaj z niego, żal mi chłopa bo ciężki los go spotkał). Partia Razem … no właśnie nawet nie wiadomo co z nimi. Palikot spalił się ze wstydu a Ogórek zakisiła się w pisowskiej telewizji.

Miałbym może w dupie tę całą politykę gdyby nie jeden fakt – to co się dzieje z radiową Trójką. Słucha ktoś tego jeszcze? Muzyka jest spoko, ale publicystyka obraca się w ściek. Dzień w dzień budzi mnie przegląd prasy rozpoczynany od Gościa Niedzielnego. Noż kurde to se znaleźli opiniotwórczą gazetę…

W dupie z ojczyzną tylko Trójki żal…

PS. Może ktoś mi sprezentuje nową płytę Metalliki? (tak, tak się pisze dopełniacz nazwy Metallica)

Chciał wyc*ujać księdza i mu nie pykło

Obejrzałem filmik nagrany przez młodego, któremu to ksiądz nie chciał ślubu udzielić bo nie zapłacił umówionej kwoty. Mnie chyba o sprzyjanie klerowi podejrzewać nie można, ale w tym przypadku stanę po stronie księdza, bo:
- jak ktoś chce katolickiego ślubu i uważa się za katolika musi godzić się na obowiązujące zasady albo opuścić wspólnotę
- umówili się z księdzem na określoną kwotę ale słowa nie dotrzymali tylko przyszli na krzywy ryj postawić księdza przed faktem dokonanym
- młody po chamsku targował się o kwotę, wciskał kit, że ma tylko 500 zł ale gdy ksiądz był nieugięty znalazł te brakujące 200 stówy
- dla osoby wierzącej chyba ważniejszy powinien być sakrament niż biała sukienka, garnitur, fotograf na ślubie, samochód do ślubu czy wóda na weselu, jak widać na pozostałe rzeczy kasę mieli, na ślub już nie

Reasumując Polaczek-cebulaczek myślał, że wychuja księdza, bo ten udzieli ślubu a po fakcie dokonanym to już można zapłacić ile się chce lub wcale. W tej sytuacji stoję za księdzem w 100%, jego cyrk, jego zasady a ci chcieli sobie darmowe show załatwić. Dobrze im powiedział, że gdyby go poprosili o darmowy ślub to by się zgodził (znam takich, co darmowych ślubów udzielają), ale gdy się zgodzili na pewną kwotę to słowa powinni dotrzymać.

 

Apel do prolajfowców – wart przemyślenia

Apel do prolajfowców – wart przemyślenia

Znów wraca na warsztat kwestia aborcji, znów broni się tzw. kompromisu aborcyjnego, ale obie strony postępują konsekwentnie w niezwykle durny sposób.

Strona za aborcją broni „kompromisu aborcyjnego”, który tak naprawdę jest kompromisem w stylu małżeńskim, tzn. żona z mężem doszli do kompromisu, ustalili, że to żona ma zawsze racje, a jak nie ma racji, to i tak trzeba jej ją przyznać, bo tak ustalono w ramach kompromisu. Mąż w ramach kompromisu ma prawo, a nawet zaszczyt się z żoną zawsze zgodzić. Otóż obecne rozwiązania dalekie są od cywilizowanych, a rzeczywistość pokazuje, że nawet w tak skrajnych przypadkach jak gwałt o legalną aborcję trudno, bo lekarze mają sumienie. Oczywiście sumienie automatycznie wyłącza się po godzinach pracy i wieczorami można się prywatnie do nich zgłosić na „aaaaaaa wywoływanie miesiączki tani i pewnie”.

Większy błąd popełniają jednak prolajfowcy, którzy chyba nie do końca przemyśleli swoją taktykę. Chcą wygrać bitwę jednocześnie wykładając się w całokształcie. Pomyślcie przez chwilę, czy nie warto odpuścić i zgodzić się na legalną aborcję na żądanie, przy okazji zgodzić się na małżeństwa pedalskie i lesbijskie? Jak miałoby to Wam pomóc? Otóż jeśli aborcja będzie dozwolona to lewaczki skrobać się będą na potęgę, dla zabawy i rozrywki dając dupy na lewo i prawo. Przecież to dla Was dobra wiadomość! Skrobiące się lewaczki wpadną w depresje i może nawet zaczną popełniać samobójstwa, będzie ich mniej a do tego jak jakaś będzie w depresji to na pewno jej do głowy nie przyjdzie protestować na ulicach, nie będą też miały ochotę prowokować wyzywającym wyglądem i uwodzić zdrowych Polaków Katolików Ojców Rodzin Wielodzietnych. Poza tym każdy lewacki wyskrobek to w perspektywie lat kolejny lewak mniej, dzięki czemu to przeklęte plemię lewaków samo wyginie, będzie można się za pokolenie lub dwa cieszyć się Świętą Polską w Pełni Katolicką Mesjaszką Narodów. Skrobiące się lewaczki mogą też się pochorować i pozdychać – kolejny plus. Na koniec jak takie zaczną dupczyć się bez obawy o ciążę to pozarażają się chorobami i za karę za grzechy wyzdychają w męczarniach. Jak do tego dodamy lewaków w pedalskich i lesbijskich związkach, z których dzieci nie będzie to gołym okiem widać, że lewactwo wymrze w piz*u! Chwała Panu na Wysokościach – będzie Polska Wiecznie Katolicka!

I nie ma co się obawiać o uboczne skutki liberalizacji, przecież żadna Matka Polka Katoliczka skrobać się nie pójdzie, będzie rodzić na potęgę Ojczyzny. Lewaki same się wyskrobią, więc po co z tym walczyć. Przecież lewactwo przenosi się w genach, sami dobrze wiecie, że jak dziadek był stalinowcem, to wnuki czerwony pot przelewać będą za komunizm. Taki lewacki zarodek to nie żaden człowiek, to czerwone ścierwo, które będzie żyć kosztem społeczeństwa, nie lepiej pozwolić jego matce go wyskrobać? Nie będzie potem trzeba marnować lin na wieszanie takie czerwonego bydlaka.

Zdarza się, że aby wygrać wojnę, trzeba czasem przegrać bitwę, a nawet celowo się podłożyć. W tym przypadku legalizacja aborcji w długiej perspektywie przysporzy Polsce Prawej i Sprawiedliwej samych korzyści. Do dzieła bracia i siostry!

Czy ktoś tu jeszcze mówi po polskiemu?

Czy ktoś tu jeszcze mówi po polskiemu?

Wiecie przesadnym purystą językowym nie jestem, gramatycznym faszystą, jednak gdy czasem czytam coś w necie lub oglądam tv to mnie szlag jasny trafia.

Pisałem już o debilnych nagłówkach, które wprowadzają w błąd, nad jakością publikowanych tekstów też znęcać się już nie mam zamiaru, bo ile można wymagać od bezpłatnych stażystów i praktykantów, którzy zdobywają cenne doświadczenia w młodym i dynamicznie rozwijającym się zespole? Ale gdy czytam, że jedna czy druga gwiazdka „pokazała siostrę”, „pokazała mamę” czy „pokazała syna” to mnie aż trzęsie. Pokazać, to można kuźwa, za przeproszeniem, dupę premierowi na koncercie a nie kogoś! Zlitujcie się do licha! Ok są może ludzie, których obchodzi rodzina osobowości telewizyjnej czy internetowej, ale co najwyżej można się z kimś pokazać lub kogoś przestawić, zaprezentować lub wprowadzić na salony!

A skoro już wspomniałem o osobowości internetowej czy telewizyjnej, to co to ku*wa za wynalazek jest? Widzę podpis pod zdjęciem Samuela Bryndzalska - osobowość telewizyjna… Znaczy się to jest ktoś znany z tego, że jest znany? Że się pokazał w telewizji lub Internecie? No to trzeba być ambitnym człowiekiem, by kimś takim zostać…