Cóż począć, jak nie ma kiedy odpocząć

Dzień za dniem zapier*ala, że trudno się w kalendarzu połapać. Tak, wiem, miałem się poprawić, miałem się postarać, ale co ja poradzę, że do życia potrzebny przede wszystkim poczet królów polskich, a to co się robi społecznie i dla zabawy schodzi na dalszy plan. Doba ma tylko 24h i za nic jej ku*wa rozciągnąć nie mogę.

No ale dobra, nie przynudzam już i do rzeczy. Sezon ogórkowy w tym roku raczej nie nastąpi, a wszystko przez kampanię. Ruszyły dziewczyny w teren i sobie nawzajem sypią piachem w puderniczki a w pomadki potłuczone szkło wciskają. Oczywiście obie piep*zą jak potłuczone, sensu zero a co gorsza i pośmiać się nie ma z czego. Ewa nagabuje ludzi na dworcach, w autobusach i na ulicach, próbuje wzbudzić sympatię ale jej zabiegi nic nie dają. Sztywna jak pal Azji patrzy na ludzi przez zaciśnięte oczka z zaciśniętymi ustami jak stara nauczycielka na młodą nauczycielkę co w mini do pracy chodzi. Nie dość, że młodsza, ładniejsza, mądrzejsza to jeszcze uczniowie taką ubóstwiają – dobrze znacie ten widok, w każdej szkole jest taka stara szczota co to nienawidzi młodszych koleżanek i uczennic, bo ośmielają się lepiej od niej wyglądać – co zazwyczaj wyczynem nie jest nawet dla tchórzofretki.

Szydło też kiepsko przędzie, próbuje ocieplić wizerunek PiSu, ale i tak każdy wie, że tam za plecami Kaczor się czai i tylko czeka na swój czas. No szału nie ma i nie będzie, zwłaszcza że czarny koń wyborów to zwyczajny wyliniały osioł – mowa o Kukizie.

Ten wpasował się w damskie towarzystwo i raz po raz rzuca na kogoś fochem. Za bardzo nie ma z kim iść do wyborów, bo nikogo nie lubi, każdego obraża i w ogóle wszyscy to chu*e. Raz gada, że list nie będzie, innym razem pokazuje jedynki na swoich listach, weź tu się połap. Co gorsze te jedynki to wybite lub wyrwane z innych partii zęby trzonowe, co je toczyła próchnica lub inna zaraza. Takie szczury i przylepce co zawsze w przedsionku władzy drepczą nóżkami i czekają, aż ktoś drzwi uchyli lub ochłap rzuci. To tacy lokalni „liderzy” co to w wyborach na radnego, wójta lub burmistrza zbierają od promila do procenta głosów, zależy jak dużą mają rodzinę. Z tym do sejmu to on startować raczej nie może.

Poza tym wychodzą smaczki zza koszuli Kukiza, choćby jego „aktywność” w sejmiku województwa albo święte oburzenie na dziennikarzy bo upublicznili jego zeznanie majątkowe… Noż ku*wa mać, o co mu chodzi. Czego się wstydzić? Majątku, na który zapracował? I tak gdyby nie chał miałby kilka razy więcej, może się tego właśnie wstydzi. Fakt jest faktem, że jest nieobliczalny, a do wyborów ujdzie para z tego gwizdka – ciasta z tej mąki nie będzie.

To tak pokrótce, mam zamiar jeszcze o Grecji, Napier(d)al(al.)skim i Rozenku napisać, ale może jutro, może pojutrze… W ogóle to ktoś to czyta jeszcze czy piszę sam dla siebie…

Dudastrofa?

Jęki i lamenty naszych gwiazd, gwiazdeczek i mediów wszelkiej maści jest ogromny, jakby ktoś wprowadził coś na kształt ustaw norymberskich na wyznawców innych partii niż PiS. Blady strach przeszedł po salonach… Modlin oferuje tanie loty…

Nie jestem zachwycony zwycięstwem Dudy, nie byłbym też szczęśliwy z kolejnej prezydentury Bronka, ale lepsza stara cholera niż nowa zaraza… Tak naprawdę to nie wiadomo czego się bać, bo Duda to nadal Pan-Nikt. Ale jego zwycięstwo może przynieść coś dobrego – zmiany w PiS.

Wszechobecna manipulacja

No wiecie co, no ja rozumiem w bolszewickiej Rosji, ZSRR lub III Rzeszy. No ja rozumiem w Chinach czy Korei Północnej, ale żeby w Polsce... Takie manipulacje...

Dzisiaj usłyszałem wyniki sondażu – Duda prowadzi z Komorowskim w wyścigu do fotela prezydenta. No większej bzdury nie słyszałem już dawno, no może to, że bez Kukiza nie da się rządzić...

A wiecie dlaczego sądzę, że to bzdura, ten sondaż i jego wyniki? Nie wierzę, żeby nagle połowa społeczeństwa dostała zaćmienia i na Dudę postanowiła zagłosować, zwyczajnie nie wierzę. To jawna manipulacja mająca zmobilizować elektorat PO i tą część społeczeństwa, która boi się PiS, żeby poszli do urn, żeby ze strachu zagłosowali.

Doskonała sztuczka, PiS sondaży nie podważy, bo nie strzeli sobie w stopę. Bronek leni ciut przestraszy i zachowa swą robotę. Rodzi się tylko jedno pytanie... Czy to zorganizowana akcja/spisek/mistyfikacja czy też pracownicy sondażowni lub redakcje gazet same z siebie tak się „wykazują” ku chwale ojczyzny i ze strachu przed Kaczorem?

O ja pier*ole, czyli o Kukizie i reszcie

Dziś był czwarty dzień jak siedzę w domu na chorobowym (pierwszym od baaaaaaaaaaardzo dawna) i tak zbierałem się w sobie, żeby coś napisać. Ale wiecie jak ciężko się skupić na napisaniu czegokolwiek jeśli czujesz ból jakby ci ktoś młotkiem w czole zrobił dziurę, kaszlesz tak, że oczy prawie wypadają i tracisz w tym czasie widzenie a w nos masz wsadzone zatyczki z chusteczek, bo ci z niego nie cieknie, ale leci... Już w zeszłym tygodniu byłem u lekarza, ale znachor, który akurat był na dyżurze stwierdził, że skoro nie mam 39 stopni gorączki to nic mi nie jest, kazał sobie kupić aspirynkę i parę innych rzeczy na grypę, co w markecie są dostępne... Stan się pogorszył, więc we wtorek poszedłem do prawdziwego lekarza, ten jak zwykle wiedział co robi – porządna dawka leków na dwa tygodnie i L4...

Nadebatowali się…

Wiecie co, ja muszę chyba wrócić do podstawówki aby na nowo zrozumieć niektóre wyrazy. Do tej pory słowo debata rozumiałem jako publiczna dyskusja,dysputa prowadzona na jakiś temat, gdzie ścierają się poglądy, idee i argumenty.

Z braku innych opcji obejrzałem kawałek debaty kandydatów na prezydenta RP w TVP1 i powiem Wam szczerze, debaty to nie przypominało. Nie dość, że prowadzący służył jedynie do wyczytywania tematów, wcześniej ustalonych przez sztaby to jeszcze cała aktywność kandydatów polegała na wyrecytowaniu z góry przygotowanych odpowiedzi. Jakby tego było mało, np. pani Ogórek w pewnym momencie wypowiedziała się zupełnie nie na temat – spytana o przyszłość Polski za 5-10 lat wyrecytowała coś o obronności z przypowiastką o prowadzących samochód… Szok.

Jedyni, którzy w jakikolwiek sposób próbowali dyskutować to Mikke, Kukiz, Palikot i trochę ten Tanacośtam, ale on bardziej dyskutował z prowadzącym niż z kontrkandydatami. Żałosność tego wydarzenia przerasta tylko propaganda niektórych kandydatów, oczywiście każdy ogłosił się zwycięzcą debaty… Zmarnowany czas antenowy i tyle.

Jedyne zaskoczenie to fakt, że Ogórek nie gadała jak wystrugana z kłody, nie brzmiała jak syntezator mowy, co sugeruje, że faktycznie w spotach wyborczych taki syntezator za nią przemawia…

Zagłosuję na Koszałka Opałka

Co raz częściej słyszę od ludzi i prywatnie i w mediach, którzy zawsze szli do wyborów, że tym razem naprawdę nie mają na kogo oddać głosu. Wybór jak między dżumą i cholerą… Kiedyś na brak opcji marudzili głównie lewacy, teraz to samo powtarzają nawet ludzie ze środowisk centrowych i liberalnych. No na kogo mam ja, socjalista zagłosować? Oto mój przegląd kandydatów.

Grzegorz Braun – popierany przez Jezusa Chrystusa, szanse na wybór takie same jak na zamianę wody w wino. Przyznam szczerze, że dopiero po spocie wyborczym zobaczonym w TV zwróciłem na niego uwagę. Twarz nie budzi zaufania, a gdy już otworzy usta… płynie miód na serce takiego lewaka jak ja. No nie ma lepszego sposobu na dopieczenie katoprawicy jak wypomnienie, że te same poglądy reprezentuje taki Braun. Najbardziej w jego programie podoba mi się hasło o intronizacji Chrystusa na króla Polski brzmiące zaraz obok prawa dostępu do broni dla każdego wolnego Polaka. Nie ma pacyfista królem zmilitaryzowanego kraju.

Pada śnieg, pada śnieg, zając odmroził sobie uszy…

Czas ogłosić to publicznie! Główną nagrodę w kategorii najlepszy żart primaaprilisowy zdobywa… POGODA! Od razu widać, że Wielkanoc idzie, bo robi sobie niezłe jaja…  A skoro mowa o pogodzie, cieple i jajach to proponuję wszystkich krzyczących o ociepleniu klimatu puścić nago w bieg dookoła polski! Będą jaja!

A teraz trochę poważniej, bo znów była dłuższa przerwa na Moherowie. Cały czas rozwijam info-kujawy.pl, z dnia na dzień przybywa użytkowników, rośnie popularność więc i wymagania czytelników – roboty jest trochę. Poza tym były targi, ZUS-y itp., a że wszystko robię sam to musicie mi wybaczyć brak czasu na rozrywki. Choć zajęty jestem to i tak trzymam rękę na pulsie. Dziś kilka spraw, po kolei, ale na pewno nie chronologicznie.

Na początek Palikot i jego palikociarnia… Rozpadło się towarzystwo totalnie, umarł projekt, który na pewno odmienił polską politykę, ale znów zawiódł nadzieje milionów. Choć Ruch Palikota okazał się totalnym bagnem, to nie można podważać zasług ludzi, którzy go tworzyli. To, że transseksualista został posłanką, gej najpierw posłem potem prezydentem wcale nie małego miasta to prawdziwy sus w kierunku normalności. Kilka lat temu nie do pomyślenia, dziś nikogo nie dziwi, a prawdziwie oburzony jest jedynie Terlikowski. Sam głosowałem na palikociarnię, ale od początku byłem sceptyczny wobec samego Palikota. Bez żalu mogę dziś powiedzieć, Palikot zrobił swoje, Palikot może pójść w pi*du!

Ale żal czuję, gdy patrzę na lewą stronę sceny politycznej – nie ma na kogo głosować. W najbliższych wyborach prezydenckich myślałem zagłosować na Grodzką – tak dla jaj (nomen omen). Nawet olałbym to, że startowałaby z Zielonych, bo na innego zielonego ogóra nie zagłosuję. Szkoda, że się Ani nie udało zebrać podpisów. Teraz takie lewaki jak ja praktycznie nie mają po co iść do urn, ale pójść trzeba, choćby po to by na karcie do głosowania dopisać Koszałka Opałka i zaznaczyć przy nim X. Bardziej jednak boję się o wybory do parlamentu… Wątpię, żeby z projektu Napieralskiego i Rozenka coś wyszło, jeśli do spółki wezmą Kalisza i Kwaśniewskiego to wszystko padnie zanim łeb podniesie.

Swoją drogą historia Napieralskiego to dowód na to, że Millerowi jednak odwaliło. Niektórzy podejrzewali, że Ogórek wystawiona do wyborów to ponury żart wodza, nauczka dla tych, co mu odmówili. Teraz widzę, że on naprawdę musi wierzyć w swój geniusz. Kabaret, który dzieje się w SLD jest porażający. Kandydatka SLD na prezydenta nie ma oficjalnego poparcia partii, przewodniczący wyrzuca z partii gościa, który się z nim nie zgadza, śmiertelny bój z Urbanem. Do tego uwikłanie dołów partyjnych w przedziwne koalicje w terenie. Po SLD nie będzie nawet czego zbierać. I ta śmieszna faktopodobna gazetka TAK… Nie, szkoda pikseli, żeby o niej pisać.

No dobra, zejdę z lewej, bo i tak jest im ciężko, trochę o rządzie. Poziomu rządzenia tej ekipy nie ma sensu szczegółowo omawiać, nawet półmózg widzi, że ktoś tam jest niespełna rozumu. Ostatnio najbardziej rozbawiła mnie historia z barami mlecznymi… Wyobraźcie sobie sytuację, gdzie napada was na ulicy bandzior i okrada z pieniędzy, robi to w biały dzień, bez krępacji. Zostaliście okradzeni i nic nie możecie mu zrobić, poza cichym głosem sprzeciwu i protestu. Aż po jakimś czasie ten sam bandzior zjawia się w waszym domu z ekipami telewizyjnymi i uśmiechnięty oddaje wam wasze pieniądze mówiąc, że w sposób otwiera nową erę dobroczynności… Śmieszne? Nie, żałosne!

Tak właśnie postąpił rząd z barami mlecznymi, najpierw rozporządzeniem praktycznie uniemożliwił im działanie, a potem w błysku fleszy i reflektorów, przed obiektywami kamer i aparatów minister jakiś tam idzie do baru mlecznego i zamawia danie, które mogło być normalnie doprawione, bo on minister i wspaniały rząd otwierają nową erę w funkcjonowaniu barów wprowadzając nowe rozporządzenie, które anuluje zmiany wprowadzone przez poprzednie… Nie ma to jak naprawić (nie do końca zresztą) popełnioną głupotę i twierdzić, że to wielki sukces! Paranoja!

A wracając do wyborów, to naprawdę nie napiszę tu niczego śmieszniejszego, niż to co rzeczywistość nam sprawia… Pajac z muchą w samolocie, grajek udający polityka, blondi bez własnego zdania i kilka innych anonimowych postaci… Cóż, brakuje tylko Leszka Bubla i byłby komplet…

A na koniec jeden plus, choć nie każdy ocenia to pozytywnie. Nie lewacy z SLD, nie narodowcy z PiS, ale właśnie liberałowie z PO robią trochę porządku w biznesie. Choć media nazywają to zamachem na wolności gospodarcze i niszczeniem biznesu to nie dajcie się oszukać. To jedna z niewielu rzeczy, które rząd robi na naszą korzyść. Chodzi mianowicie o porządek, jaki organy państwa robią z nadużyciami w biznesie. Okazuje się, że odpowiednie służby trzepią aż miło „biznesmenów” zatrudniających na śmieciówkach, oszukujących na podatkach i łamiących prawa pracownicze. Naprawdę czas najwyższy skończyć z fikcją jaką jest wolny rynek, okazuje się, że znaczna część biznesu utrzymuje się z państwowej kasy (PFRON) albo rżnie pracowników aż miło. Zrobili porządek z rencistami co są zdrowi, czas wreszcie odciąć od koryta przedsiębiorców.

No i najważniejsze – na aferze ze SKOKiem Wołomin najwięcej stracili najbogatsi – a dobrze taj chu*om!

Wielkanoc musi być udana przy takiej ilości jaj w naturze!

Życie on-line

To, że człowiek współczesny wkrótce zacznie być nazywany homo onlinenus chyba nikogo nie powinno dziwić, utrata zasięgu sieci komórkowej porównywalne jest ze zgubieniem się w amazońskiej puszczy, wyprawa w teren bez wi-fi to ekspedycja w dzicz.

Ludzie po ulicach i sklepach chodzą z nosem wlepionym w ekrany telefonów, to samo na imprezach i spotkaniach rodzinnych i towarzyskich, wszystko kręci się wokół internetu i tego pozwala się z nim łączyć. Kto dziś potrafi zaplanować i pokonać trasę w oparciu o atlas lub mapę drogową? Kto dziś listy pisze? Przyznaję, że sam 2/3 doby podpięty jestem pod internet z racji pracy, ale gdy znajdę się w zupełnej głuszy wcale mi do niego nie tęskno. Gdy zapomnę komórki z domu to zazwyczaj olewam temat, martwię się jedynie wtedy, gdy ktoś miał się ze mną w ważnej sprawie kontaktować, ale paniki nie odczuwam. Książki wolę czytać papierowe, w trasę ruszam z atlasem lub mapą, w las wchodzę z kompasem, zdjęcia robię aparatem fotograficznym. Dziś jednak rozwaliło mnie coś, czego bym się nie spodziewał.

Otóż dziś było zaćmienie słońca, rzadkie zjawisko więc głupio byłoby je przegapić. Wyposażony w szybkę od maski spawalniczej podziwiałem pożerane słońce. Wystarczył nawet kawałek plastiku by zobaczyć to na własne oczy. Prawie w całym kraju pogoda pozwoliła oglądać zaćmienie bez przeszkód, więc kto mi wyjaśni czemu takie oblężenie odczuły serwisy oferujące transmisję zaćmienia on-line? Do czego to doszło, to już nie chce się nawet wyjrzeć przez okno lub wyjść na zewnątrz by zobaczyć to na własne oczy, trzeba to on-line oglądać?

Zaczynamy nasze życie przeżywać on-line, jeszcze trochę zaczniemy odżywiać się on-line, bo sądząc po ilości goowna w sieci, sramy on-line już od dawna…

O nazizmie słów kilka

Dziś usłyszałem w radiu wypowiedź pewnego pana, który odnosił się do głosu innego słuchacza, a chodziło o to, że ten pierwszy mówił o nazistach, drugi zaś twierdził, że nie ma takiej narodowości jak naziści i za drugą wojnę światową oraz zbrodnie odpowiadają Niemcy. No nie do końca się z tym panem zgodzę.

Co prawda nazizm rozwinął się w Niemczech, ale twierdzenie, że nazista jest równoznaczne z Niemiec i odwrotnie jest sporym nadużyciem, to tak jakby komunista znaczyło Rosjanin. A wiecie dlaczego? Otóż przywódcą nazistów był Austriak, przywódcą ZSRR był w tym samym czasie Gruzin. Nazizm i komunizm były ponadnarodowe, nie można ich utożsamiać z jedną nacją. W mundurach Wermachtu i SS służyli Niemcy, Austriacy, Słowacy, Czesi, Ukraińcy, Białorusini, Rosjanie, Litwini, Łotysze, Węgrzy, Francuzi, Estończycy, Finowie, Norwedzy, Włosi, Szwedzi, Duńczycy, Szwajcarzy, Hiszpanie, Jugosłowianie, Grecy, Brytyjczycy, Amerykanie no i przecież także Polacy. Oczywiście w przypadku większości tych nacji w nazistowskich mundurach służył niewielki odsetek, ale trafiały się przecież nawet całe oddziały złożone z „nieniemców”. Dlatego uogólnianie, że za nazizm odpowiedzialni są wyłącznie Niemcy jest wielkim nadużyciem. Nie jestem za tym, aby naród niemiecki zmył z siebie winę za ten totalitaryzm na mitycznych bez narodowych nazistów, ale znaku równości tutaj stawiać nie można.

Nazizm, komunizm, katolicyzm, buddyzm czy islam nie mają granic państwowych, przenikają je swobodnie, granicą dla nich jest jedynie racjonalne myślenie. Totalitaryzmy są straszne, bo na ich drodze nie stoją bariery językowe, znajdą adaptację w każdym społeczeństwie, taki nazizm łatwo zaadaptować w każdym zakątku świata, zawsze znajdzie się wróg, którego da się odczłowieczyć, a innym wtłoczyć w głowę poczucie wyższości.

Utożsamianie nazizmu z nacją niemiecką jest niebezpieczne z jeszcze jednej przyczyny. Otóż sprawia, że łysego fanatyka i rasistę z dowolnego polskiego miasta, który nienawidzi Żydów i chciałby ich wysyłać do gazu, Cyganów wyrzynałby na miejscu a czarnuchów palił żywcem, ktoś nie nazwie nazistą, bo przecież nie jest Niemcem. Co więcej tacy narwańcy jednym tchem z Żydami, Cyganami i czarnuchami wymienia właśnie nazistów, choć sam nazistą jest.

Nazywajmy rzeczy po imieniu, totalitaryzmy oddzielmy od narodów, mieliśmy niemiecki nazizm, ale nazizm był i jest nie tylko niemiecki.

Dla jasności, to samo tyczy się komunizmu, tego wcielonego w życie a nie tego „idealnego”. Różnica między nazizmem a komunizmem jest taka, że nazizm od samego początku na cel wziął sobie fizyczne wyniszczenie wrogich narodowości – to był jego cel i środek do rozprzestrzeniania się. Komunizm stawiał sobie za cel zniesienie klas, idea była słuszna, ale jak zwykle środki źle dobrane. Choć oba totalitaryzmy były praktycznie tak samo krwawe to różne były ich podłoża. Nie usprawiedliwiam Stalina w żadnym calu, ale nie można też twierdzić, że jego krwawy reżim wywodzi się z komunistycznych ideałów. Przecież nikt nie powie, że inkwizycja czerpała natchnienie z ewangelii, bo tam słowa nie było o torturach i paleniu na stosach.

Tak z braku maści na ból dupy

Tak, wiem, obiecywałem, że będę częściej coś pisał, ale niestety się nie sklonuję... Pracuję na etat, prowadzę kilka stron internetowych, fotografuję, a teraz rozkręcam swój biznes. No szkoda, że doba ma tylko 24 H, jeśli ktoś zna sposób na to, by nie spać w ogóle to chętnie zasięgnę informacji...

No ale Moherowa nie porzucę, choć nie ma już takiej oglądalności jak wtedy, gdy królowały tu roznegliżowane dziewczyny, to i tak grono odbiorców jest, a sama strona jest dla mnie swoistym katharsis – mogę sobie tutaj powylewać żale bezkarnie. Tak więc litanię czas zacząć ;)

Nikogo nie muszę przekonywać, że Polak Polaka w łyżce wody utopi za dwa grosze, bo za grosz to mu się nie opłaci podejmować działania... Doskonale to widać w naszym kanibalizmie gospodarczym, tak, bo to co mamy to kanibalizm nie kapitalizm. Jeden, drugiego podżerać będzie.

Kilka przykładów z brzegu. Gdy „wielki biznesmen” wycenia swoją pracę, każe sobie płacić jak za złoto, czyjaś praca jest dla niego bezwartościowa, a gdy już przyjmiesz jego zlecenie, to czuje się on jak pan i władca Twojego losu. Jeśli jesteś na tyle głupi i dajesz się tak traktować to już po Tobie, wyciśnie z Ciebie wszystko i będzie się za Twoimi plecami śmiać, żeś dał się tak głupio wyruchać. I jeszcze Ci powie, że po prostu jego model gospodarczy jest lepszy od Twojego. Bezczelność takich biznesmenów tym większa im mniej płacą – wymagania są odwrotnie proporcjonalne do wynagrodzenia.

Inny przykład ordynarnego cwaniactwa – negocjacje z argumentem „opuść pan jeszcze, bo będą następne zlecenia jak będę zadowolony”. Naiwniak łapie się na wizję wielkich interesów, spala się bez reszty za grosze, żeby jaśniepanbiznesmen był zadowolony, bo ma nadzieję na stałą współpracę. Potem się okazuje, że ów klient milknie, kontaktu brak, kolejnych interesów nie ma i nie będzie. A dlaczego? Bo już inny „baran” pruje sobie żyły z wizją stałej współpracy.

No ale żeby sprawiedliwości stało się za dość, tej sytuacji sami jesteśmy sobie winni, my naiwni, bo i mi zdarzało się na te chwyty złapać. Jesteśmy temu winni, bo się na to godzimy. Dajemy się mamić i wykorzystywać cwaniakom, dajemy sobie wmówić, że nasza praca jest mniej warta niż jest i ciągle boimy się, że ktoś tańszy nas wygryzie. I coś w tym jest, bo zawsze znajdzie się ktoś tańszy, który jest albo idiotą, albo robi to samo ale nie tak samo jak my. Boimy się stracić szansę na zarobek i tyramy za półdarmo. Nie dawajmy się dymać. Jak ktoś Wam mówi, że ma kogoś innego co mu to samo zrobi za 100 zł, a wy chcecie 200, to niech do niego idzie. Gdyby był przekonany, że ten za stówkę zrobi to dobrze, nie szukałby nikogo innego, a jeśli się na niego zdecyduje, to też dobrze – dostanie nauczkę, że durne oszczędzanie to czysta strata.

Ja już podjąłem decyzję, nie dam się dymać cwaniaczkom w limuzynach z komisu branych na raty na teściową. Swoją pracę trzeba cenić, a opuścić cenę to ja mogę przy trzecim zleceni, ale nie za obietnicę stałej współpracy. Byle tylko coś zrobić z idiotami psującymi rynek...

Uroki kapitalizmu... A skoro już przy kapitalizmie jesteśmy, to śmieszą mnie ci, co komunę obalali, a teraz w kapitalizmie walczą o socjalizm... Tak, mowa o górnikach i związkowcach. Wiem, że stan polskiego górnictwa jest krytyczny przez całą masę przekrętów i głupich błędów, ale jak taki górnik może spojrzeć w oczy kasjerce z marketu czy murarzowi? Każdy pracuje ciężko, ale tylko górnik dostaje deputat węgla, obiad w stołówce a do tego jeszcze trzynastki i czternastki! Jakim kur*a prawem się pytam? Z podatków kasjerki i murarza mamy dokładać to czternastki górnika? Jakoś w prywatnych kopalniach bez tego się obywają, pracują a kopalnie przynoszą zysk. Tylko na państwowym korycie górnicy pracują po kilka godzin na dobę, mają socjal o jakim inni mogą tylko marzyć a do tego jeszcze utrzymywać trzeba hordę związkowców-etatowców, którzy tylko pierdzą w stołki. Chcą im zabrać dodatek do schabowego w kwocie 10 zł miesięcznie i palą opony, okupują siedzibę firmy, głodują na dole i paraliżują kopalnię potęgując jej straty. A co ma zrobić zapierda*ający po 16 godzin na dobę murarz-tynkarz, pracujący na słońcu i deszczu, bez wymaganej odzieży ochronnej, pracujący na umowę o dzieło (jeśli ma szczęście, bo zazwyczaj zapiep*za na czarno), który co wieczór modli się o to, by dostać wypłatę za swoją pracę, bo zawsze mu szef może kazać wypier*alać? Rolnicy i lekarze następni. O te rekompensaty nie domagają się mali rolnicy, biedni i niedoinwestowani, ale bambry jeżdżące audicami A6 i lepszymi. Lekarze? Rzadko gdzie można trafić takich lekarzy jak w przychodni, gdzie ja się leczę. Tylko w tej przychodni mogę liczyć na opiekę medyczną jaką gwarantują mi przepisy, nie mam numerków do lekarza pierwszego kontaktu, jestem chory idę do lekarza, nie muszę od szóstej rano stać przed ośrodkiem, by się dowiedzieć dwie godziny później od pani z okienka, że numerków nie ma i mnie lekarz nie przyjmie, albo że lekarz przyjedzie na 22gą i mam na niego czekać. Pogoniłbym pałami to towarzystwo raz a dobrze – Gierek wróć!

No dobra, pojechałem trochę, ale szlag mnie trafia na to co się dzieje, a to babsko na czele rządu wykłada się raz za razem kompromitując siebie i nasze państwo. Już Kaczor lepiej sobie radził niż ona, jeszcze będziecie płakać i krzyczeć – Donald wróć!

Tyle na razie – narka!