I taka straszna była ta cenzura w PRL?

Wyobrażacie sobie co by było, gdyby z dzisiejszej władzy w taki sam sposób darli łacha kabareciarze? Oficjalnie na festiwalu Smoleń, Laskowik i jeszcze paru artystów jechało po ówczesnej władzy nie kryjąc się z tym nawet. Oczywiście robili to w zaje*isty. Dziś nie brakuje kabaretów, które nie pojawią się w TVP bo w skeczach twierdzą, że Macierewicz powinien z nimi na oddziale psychiatrycznym leżeć, albo inny Szczur robi sobie tupolew i przez to chcą go na drzwiach stodoły ukrzyżować. I to wcale nie są żadne wymysły, bo w TVP programy kabaretowe na żywo nadawane są z 15-20 minutowym opóźnieniem na wypadek "usterek technicznych".

Poniżej świetny program w wykonaniu Kabaretu TEY, żebyście mogli sami się przekonać jak straszna była ta mityczna cenzura.

Ale co kogo obchodzi Marta K.?

Ale co kogo obchodzi Marta K.?Powiedzcie mi czemu nasze krajowe przekaziory tak lansują Martę Kaczyńską? Ani to piękne, ani to mądre a i pochodzenie ma raczej mało chwalebne… Życiowe osiągnięcia to bycie córką znanych rodziców, bratanicą własnego wuja i sierotą roku 2010. Więc czemu kogokolwiek miałoby obchodzić co ta kobieta sądzi na jakikolwiek temat?

A tymczasem media z uporem Szczygła publikują jej kolejne pierdnięcia na każdy temat. Marta wypowiedziała się o tym i o tamtym, a ci to publikują. Ostatnio wypowiedziała się na temat publicznego karmienia dzieci piersią. No żeby cokolwiek na ten temat powiedzieć wypadałoby mieć dziecko, a przynajmniej piersi… Szczerze nawet nie czytałem jej wynurzenia, bo po co? Ale czy naprawdę wśród nas są ludzie uważający ją za autorytet w jakiejkolwiek kwestii?

Choć z drugiej stron jak patrzę na to, jak zostaje się u nas celebrytą to chyba powinienem przestać się temu dziwić. Wystarczy zrobić sobie parę sesji w najdziwniejszych szmatach jakie można dostać w markowych butikach, poprosić bogatego tatusia, żeby zasponsorował pozycjonowanie w google i parę artykułów sponsorowanych a już się zostaje „uznaną” blogerką… A potem opowiada się w gazetach pierdoły o tym, jak się ciężko budowało bloga i jak pracowało się na swoją pozycję. Zaproszenia na ścianki spływają same, a żeby z tłumu się wyróżnić ubiera się taka w kartony po mleku a na głowę zakłada nocnik… Oczywiście mleczarnia i producent nocnika musi za to zapłacić.

Skoro ktoś taki może być autorytetem, to i sierota po rodzicach może się nim stać. Gwiazda obrosła w piórka i wróżę jej niezłą karierę w gadaniu o niczym. Gwiazdy jednak czasem spadają, poznacie to po jej występie w Tańcu z gwi(a)zdami. A Wy drodzy rodacy zastanówcie się, czy naprawdę potrzebujecie autorytetu, który by zaistnieć robi sobie fotki na kiblu i wrzuca je do neta? Bo jak tej kaczuszki nie spławicie w dół rzeki zapomnienia to za kilka lat zostanie Waszym premierem.

Czekamy aż pier*olnie

Czekamy aż pier*olnie

Każdy kolejny zamach w Europie pokazuje, że terroryzm wcale nie jest tak daleko. Nawet w Najjaśniejszej dorwali Irakijczyka, co zamach planował. Znaleziono także ot tak leżącą reklamówkę z granatami, a nasze media jedyne co robią, to zachwycają się Światowymi Dniami Młodzieży…

Zlot małolatów ciągle rozmawiających z wymyślonym przyjacielem to lep na terrorystów, ale nie sądzą, by doszło tam do zamachu. Co nie zmienia faktu, że tragedia może się wydarzyć. Zasadniczo nie potrzeba śniadego terrorysty, wystarczy, że solidna nawałnica lub burza przejdzie nad terenami zlotu młodych katolików. Wystarczy też, że dojdzie do paniki a będziemy liczyć nowych błogosławionych i świętych w dziesiątkach, o ile nie setkach…

Szczególnie bawi mnie też to przeżywanie zachwytów młodych pielgrzymów Polską… No dla kogoś, kto pochodzi z kraju, gdzie łatwiej o kałasznikowa niż o butelkę wody pitnej to faktycznie nasz kraj jawi się rajem rodem z biblii… Z kolei pielgrzymi z zachodu również przeżywają szok, bo nie zobaczyli jeszcze białych niedźwiedzi na ulicach, nie ma nocy polarnej a tutejsi ludzie wiedzą co to telefon i nie jeżdżą furmankami. Do tego na latarniach nikt nie wiesza Żydów! Bo tak nas widzi zachód, dzięki kulturalnym inicjatywom polonii polegającym na tańczeniu kujawiaczków, gotowaniu bigosu i przeżywaniu narodowych klęsk…

Gdzie oni kuźwa mają oczy?

Gdzie oni kuźwa mają oczy?

Nie wiem, czy to jakiś durny przejaw politycznej poprawności, czy też skretynienie narodu jest aż tak wielkie, że da on sobie wcisnąć każdą bzdurę. Zwłaszcza w kwestii mody i kanonów piękna…

Przeglądam sobie mój ulubiony onet, nie raz widzę tam zachwyty nad jakimiś wychudzonymi laseczkami albo ubranymi w szmaty „celebrytami” znanymi z tego, że są z czegoś znani, ale czasem redaktorzy idą po bandzie. No bo jak można twierdzić, że córka Willisa i Moore jest seksowna? Niestety dziewczyna pechowo odziedziczyła urodę po ojcu, twarz wielkości 60” plazmy, krzywa i nieforemna. Wiem, sam urodziwy nie jestem i krytykować nie powinienem, ale błagam, nazywajmy rzeczy po imieniu.

Może i jest ona zabawna, inteligenta i utalentowana. Może talentem aktorskim przebić rodzicielski duet i proszę bardzo, szczęścia jej życzę. Ale tylko skończony debil może nazywać ją seksowną i jeszcze retorycznie pytać po kim odziedziczyła urodę. Jak na nią patrzę, to raczej została z niej wydziedziczona. Takie komentarze przypominają mi zachwyty nad upośledzonymi dziećmi, które sobie goownem twarz usmarowały, a ludzie pieją z zachwytu, że były tak mądre, że sobie tego goowna do ust i oczu nie nawpychały…

Zresztą, sami oceńcie… (zdjęcia: Onet.pl)

Gdzie oni kuźwa mają oczy?

Poziom dziennikarstwa spada jak głaz w studni...

Czekałem kilka dni od tragedii w Nicei, bo to nie był powód do śmiechu, ale teraz już mogę. Mogę wyżyć się na mediach, które jak zawsze w takiej sytuacji z tragedii potrafią zrobić farsę. Nie tylko głupimi komentarzami, wydumanymi teoriami i przerysowaną "żałobą", ale także poziomem dziennikarstwa. Przykład poniżej, nie wiem kto to pisał, ale na pewno był to jakiś stażysta po gimnazjum... Poziom onetu Nie no nie wierzyłem w to co napisali. No całe szczęście, że o tym poinformowali, bo jeszcze gotów kto pomyśleć, że do ludzi strzelało jakieś pierdolone zombi wcześniej ubite przez gliniarzy. Dzięki onetowi wiem na pewno, że strzelał zanim go zastrzelili, a potem już przestał, no bo co miał strzelać taki... dziurawy, bez sensu, wziął się położył i umarł se.

Gdzie ten krzyk? Gdzie lamet?

Gdzie ten krzyk? Gdzie lamet?

Rząd zabrał się za rozPiSdzielenie OFE. Nie żebym płakał nad likwidacją tego największego przekrętu finansowego w dziejach Polski, ale dziwi mnie ta cisza, jaka wokół tego nastała. Domyślam się jednak czemu nikt nie podnosi wielkiego krzyku…

Ogólnie OFE powstały tylko po to, by dorobić finansjerę. Te bajki o oszczędzaniu na emeryturę to śpiewki dla naiwnej i zaślepionej tłuszczy. OFE powstały po to, by grube ryby mogły za pieniądze zebrane przez państwo kupować od państwa obligacje, którymi państwo finansuje wypłaty emerytur… Oczywiście po drodze właściciele OFE biorą prowizję od otrzymanej kasy niezależnie od osiąganych wyników a potem jeszcze kasę od zysku z obligacji. Kto tego nie widzi jest ślepcem i głupcem – ch*j mnie obchodzi, że ekonomiczne analizy mówią inaczej – wsadźcie je sobie tam, gdzie słońce nie dochodzi. Ci sami eksperci co je pisali doprowadzili do bankructwa Argentyny i ostatniego kryzysu. Jak w to nie wierzysz to idź lemingu wprost za Swetru w piz*u.

Wracają do rzeczy. Czemu wolne media nie robią szumu z powodu likwidacji OFE. Bo Szydło nie chce ich zlikwidować ale przekształcić w fundusze inwestycyjne. W ten sposób kasa nadal w nich zostanie, a zapewne takie fundusze wypłacać będą emeryturę tylko do wysokości wkładu… Piszę zapewne, bo szczegóły nie są jeszcze znane.

A dlaczego gdy Tusk dobrał się do OFE był szum. Bo rząd odciął od kasy właścicieli OFE, którymi są głównie banki, ubezpieczyciele i fundusze inwestycyjne. A te trzy grupy oprócz farmacji są największymi i najhojniejszymi reklamodawcami. A przecież gdy ktoś chce przetrącić rączkę żywiciela, to „niezależne” medialne pieski będą gryźć…

Krok po kroczku, krok po kroczku…
może jeszcze i w tym roczku, 
wszystko co PiS robi tak mozolnie
z wielkim hukiem o dno bagna pierdol*ie.

 

Adiós Brytole!

Adiós Brytole!

No powiem Wam szczerze, dzieje się, oj dzieje. Herbatożłopy zdecydowały, że zabierają zabawki i będą się kisić w swojej piaskownicy. Wszyscy z tego powodu płaczą, ale jeśli UE rozegra to dobrze (a to jest mało prawdopodobne) reszta członków wyciągnie z tego odpowiednie wnioski, znaczy zrozumieją, że to się nie opłaca.

Skoro Brytole chcą zabrać zabawki i siedzieć w swojej piaskownicy to super, niech spierdzielają pod warunkiem, że na nasz plac zabaw wstępu nie będą mieli i żadnych naszych zabawek nie dostaną. Tak sobie myślę, że jakby zresetować kontakty z UK do poziomu współpracy z Białorusią, to od razu nas przeproszą, a sama królowa ubrana tylko w gwiazdy z flagi UE przyjdzie na kolanach prosić o ponowne przyjęcie. A my wtedy możemy zażądać, by na kolanach już bez gwiazdek prosiła nas księżna Kate…

Co mam na myśli z tym zresetowaniem. A wprowadzić wizy i kontrole graniczne, wprowadzić cła, wymiksować Brytoli z unijnych przedsięwzięć, zaostrzyć przepisy imigracyjne, ograniczyć swobodę działalności gospodarczej itp. itd. Jak jeden Smith z innym Smithem nie będzie mógł tak łatwo pojechać nad Morze Śródziemne to dojdzie do niego, że bardziej opłacało się być w tej UE. A jak ten sam Smith będzie musiał zająć się czyszczeniem własnego kibla, bo nie będzie „polsa” albo innego ciapatego co się tym zajmie, to odczuje na własnej skórze, jak boli ten cały brexit. Okaże się, że zamiast brexit mają breakseat.

Niestety jak znam UE to będzie miękka jak wata i będzie mimo wszystko próbować wejść w wypiętą dupę Brytoli… Moim zdaniem Wielka Brytania ma więcej do stracenia niż UE. Może skończyć się nawet jej rozpadem, bo Szkoci i Irlandczycy chcą pozostać przy wspólnocie. O ile Irlandia szybko się nie oderwie, to dla Szkotów jest to dodatkowa motywacja do proklamowania niepodległości. Wtedy dopiero się herbatnikom narobi…

Nadmiar kasy w Ministerstwie Zdrowia

Podobno, ale tylko podobno, nasz minister zdrowia co szlacheckie nosi nazwisko, jakoś tak Razsięzdziwił, postanowił, że szczęśliwemu i bogatemu społeczeństwu Polski brakuje do idylli tylko i wyłącznie jednego – Narodowego Muzeum Medycyny… Tak, właśnie to jest odpowiedź na wszelkie problemy służby zdrowia!

Narodowe muzea rosną w naszej kochanej ojczyźnie jak zakłady przemysłowe za Gierka! To jest siła narodu, na tym zbudujemy przyszłość. Takie muzea powstają za kwoty od kilkudziesięciu do kilkuset milionów złotych, potem rocznie też kilka-kilkanaście milionów złotych trzeba bulić na utrzymanie, bo nawet przereklamowane muzeum tragedii warszawskiej, przez niedouczonych nazywanej powstaniem, nie utrzyma się z biletów.

Zamiast dawać podwyżki, zamiast inwestować lub skrócić kolejki nasz ukochany minister chce budować muzeum. Ja mam dla niego propozycję, niech przejedzie się na wycieczkę po prowincjonalnych szpitalach (bo rządowe pewnie doinwestowane) to zobaczy jak wiele muzeów tłumnie odwiedzanych przez pacjentów mamy między Bugiem a Odrą… Zdziwi się biedak drugi raz.

I niech mi nikt nie ściemnia, że aż tak źle nie jest, że w szpitalach masa nowego sprzętu, a większość jest po remoncie. Ale to nie zasługa kolejnych rządów, gdybyście ze szpitali wynieśli sprzęt z czerwonym serduszkiem, a wraz z nim ten z tabliczkami o zakupie z funduszy unijnych to okaże się, że zostaną gołe mury, a nawet i ich może zabraknąć…